PDA

Zobacz pełną wersję : A co w 2014?



ofca234
28 listopad 2013, 14:47
nie ukrywam, szukam troche inspiracji.

mam 2-3 pomysly, ale zaden mnie nie przekonuje.

a Wy koledzy?

Elnino
28 listopad 2013, 16:00
Mnie na przyszły rok kusi Czarnobyl, ale to na razie tylko myśl, nawet nie plan, chociaż kto wie jak będzie bliżej wakacji może coś wykminię. No i także Rumunię konkretniej oblukać, po czym pojechać do Czarnogóry i tam poleżeć z tydzień, może troszkę dłużej nad morzem :)

dux
28 listopad 2013, 18:37
Marzy mi się Rumunia, albo Norwegia. Będzie to mój 1 wyjazd gdzieś dalej, w ten sezon jeździłem tylko po naszym pięknym kraju :)

erwinw
28 listopad 2013, 19:32
A ja nic już nie planuję... bo jak w zeszłym roku planowałem obecny to nic z tego nie wyszło...

marcinjunak
28 listopad 2013, 19:35
A ja nic już nie planuję... bo jak w zeszłym roku planowałem obecny to nic z tego nie wyszło...

Tak to jest z babami :)

erwinw
28 listopad 2013, 19:44
Czy chciałeś mnie obrazić tym słowem? Nie jestem "babą"! (a inne kobiety nie miały wpływu na moje tegoroczne wojaże motocyklowe)

mario_xt600
28 listopad 2013, 20:25
Ja też na 2013 planowałem a wylądowałem gdzie wylądowałem ,więc na 2014 spontan,gdzie,co i jak pokaże impuls,wiadomo ze nie będzie to wyjazd życia do Afryki czy Azji bo to trzeba solidnie przygotować,ale coś się wyk-mini ;)

Myszak
28 listopad 2013, 20:46
U mnie na wiosnę po raz kolejny Zakarpacie+ Gorgany motocyklem, a bliżej lata Białoruś, może Rosja i kierunek północny :)

marcinjunak
28 listopad 2013, 22:03
Czy chciałeś mnie obrazić tym słowem? Nie jestem "babą"! (a inne kobiety nie miały wpływu na moje tegoroczne wojaże motocyklowe)

NIe, tak to jest jak się umwawiasz na wyprawę z babami a nie chłopami :)

ofca234
28 listopad 2013, 23:44
ja sie nie moge zdecydowac, bo nie wiem jak bedzie z kasa i czasem, ale tak chcialbym

a) Iran. Przez UA, RU, Gruzje i Armenie. Miny

- wiza (ale mam wtyki, bedzie latwo)
- 15000 kaucji na wwoz motocykla do Iranu - ale moze skas pozycze
- min. miesiac

b) Moldawia, Delta Dunaju, Ukrainskie Zakarpacie. Mozna w dwa tygodnie a mozna i we trzy.

c) Karelia. min 3 tygodnie, musi byc w lato, bo na polnocy zimno

d) no, to co zwykle. Portugalia. Ale pewnie nie bedzie mnie stac.

ach. nie napisalem. zrealizuje jeden z tych planow. drugi bedzie sukcesem. wiecej - czyms niemozliwym.

czas operacyjny: czerwiec - lipiec.

kamilltee
29 listopad 2013, 08:22
ja lepiej nic nie napiszę, bo jak napiszę to nie wyjdzie, i wcale nie przez "baby" ... no chyba, że przeczytamy to jako "bejbi" :)
(rozumiem Erwina)

Pablo1972
29 listopad 2013, 10:05
Plany można czynić gdy nie ma się obciążeń w rodzaju dzieci, które nas potrzebują, bab które nas wkur.... i roboty, która nie wiadomo po co jest :) :)
Dlatego zgadzam się z kolegami, spontan, spontan byleby przed siebie!!!!

ofca234
29 listopad 2013, 11:02
15689

:)

poza tym, można po prostu rzucić dobry pomysł. Nie pojedziesz Ty, może ktoś inny skorzysta.

Tomur
29 listopad 2013, 21:10
Przekonałem się że tylko plan i to taki z półrocznym wyprzedzeniem jest gwarantem wyjazdu.
Na spontan to wieczorem nad Nidę sobie najwyżej wyskakuje :)

Jak pozałatwiasz dokumenty, zapłacisz za jakąś wizę, koledzy wezmą urlopy, to i ja jakoś Żonę z Małym zostawię, a robotę zwalę na innych i pojadę.
A tak to nie teraz za tydzień bo termin, odsetki za zwłokę, odsetki za termin poprawy.
A potem oglądem zaskoczony tak szybko mijające lato, moment i widzę zżęte pola, pierwsze jesienne chłody....

Wymówki....nie ma wymówek, to wychodzi "jak szydło z worka" co jest dla kogo najważniejsze.

A wracając do tematu.
A może w przyszłym roku pojadę gdzieś dalej autem:)

ArturS
29 listopad 2013, 21:42
A wracając do tematu.
A może w przyszłym roku pojadę gdzieś dalej autem:)

Oczywiście z motocyklem na pace ;)

Pablo1972
29 listopad 2013, 21:51
KOŃCZĄC temat spontanu i planowania z półrocznym wyprzedzeniem. W zeszłym roku mieliśmy zaplanowane Alpy, obcykane trasy, znalezioną kwaterę, terminy itd. Kupiłem specjalnie pod wyjazd BMW, sprawdzone, porządny przegląd itd. Tydzień przed wyjazdem wracałem w deszczu w nocy z Wawy z koncertu i moto w lesie odmówiło współpracy, powiedziało że pieprzy, jest porządnym szwabskim sprzętem i nie będzie w takich warunkach wozić :).
A tu tydzień do wyjazdu, mechanik zgłupiał, bo nie mogliśmy dojść co i dlaczego, wreszcie po wertowaniu forum BMW (dzięki koledzy) znalazłem rozwiązanie, wiązki w BMW są na 15 lat, nie dłużej, rozpadły się izolacje, zrobiło się zwarcie i popaliły się czujniki Hala. Czujniki doszły już po wyjeździe na urlop, więc plany szlag trafił.
I zamiast śmigać po Alpach na moto, była Słowenia samochodem, i tyle w temacie planowania.

Tomur
29 listopad 2013, 22:24
I zamiast śmigać po Alpach na moto, była Słowenia samochodem
chyba też fajnie, dobrze że ta bm-a posypała się w Polsce a nie w Alpach.

ArturS
30 listopad 2013, 07:39
2013r. wielu podobnie pozwolił spełnić plany podróżne :S U mnie pewniakiem miały być Bałkany, a niewiele brakowało żebym nigdzie się nie ruszył. Przynajmniej wypaliła Rumunia, zwołana dosłownie na kilkanaście dni wcześniej, czyli spontan, bo dla kogoś kto pracuje i musi kombinować urlop, inaczej tego nazwać nie można. Ale dość marudzenia, miało być o 2014!
Więc u mnie z bliższych - kupić busidło i choćby i na przesłużony weekend z 2-3 razy wyskoczyć do UA lub RO polatać po połoninach. Z trochę dalszych chyba Bałkany, z przewagą Chorwacji i Czarnogóry, bo pogoda niemal pewna, ew. Krym, zależy co Magdzie bardziej przypadnie do gustu, jak będzie z urlopem, no i z pracą, przez którą posypały się plany 2013.

marcinjunak
30 listopad 2013, 09:39
Wymówki....nie ma wymówek, to wychodzi "jak szydło z worka" co jest dla kogo najważniejsze.

Najważniejsze może nie ale ważne to dobre określenie,
rozumiem awaria sprzętu dla nikogo nie jest miłym przeżyciem ale jak robi się wszystko żeby pojechać to się uda.
Ja tak zrobiłem z sierpniowym długim weekendem i wyjazdem nad polskie morze, nie miałem z kim jechać, samemu też nie za bardzo lubię, postanowiłem że mam gdzieś resztę i pojadę sam, w ostatniej chwili odezwał się Wąski, jedziemy. Okazało się że to jeden z najlepszych długich weekendów w roku :) i przekonałem się że małą teresą też można zapi..lać co dla niektórych z tego forum jest poza zasięgiem, technicznym i umiejętnościowym.

Pablo1972
30 listopad 2013, 11:13
chyba też fajnie, dobrze że ta bm-a posypała się w Polsce a nie w Alpach.

Dokladnie, to jeden plus, a drugi, ze bmw nie jest tak cudowne jak sie mowi.

Tomur
30 listopad 2013, 11:33
Wyjazdy na moto czy też bez moto to fajna sprawa, wiadomo, ale kto nie ma jakiejś kotwicy (niektórzy tak nazywają dzieci, ale są i inne cumy).
Dlatego nie krytykuje nikogo kto ma 100 ważniejszych spraw niż wycieczka, to chyba była by samokrytyka :)

Spontan czasem wychodzi, racja. Teraz sobie kojarzę, że najfajniejszy wyjazd tego sezonu - tylko 3 dni, to była sprawa decyzji wieczorem,
A jeszcze nie łamałem się gdzie jechać i czy na moto czy autem żeby połazić z buta.
Ale wtedy nie sposób umówić się z innymi ludźmi. Na szczęście samemu też lubię jeździć :)
Najgorsze że większość planuje urlop i basta, a ja nie planuję, jak się obrobię to poprostu mam wolne, ale to wiem na bieżąco a nie z półrocznym wyprzedzeniem.

Najgorsze jest to że te super ważne sprawy, które dowodzą mas od wyjazdów czy innych rozrywek, i tak odchodzą w niepamięć.
A sięgając wstecz pamięta się tylko te parę chwil z wyjazdów.


A jeszcze jedno, fanie jest tak zaplanować wyjazd wcześniej, nakręcać się na to, kupować mapy, czytać przewodniki i planować trasę. Normalnie dwa razy więcej frajdy. Gdzieś jedziesz, ale nie tak poprostu przed siebie, tylko TAM, jakiś cel, wiesz co TAM chcesz zobaczyć. To fajniejsze niż zebrać bagaże w troki i naginać przed siebie.
Ale kto ma czas żeby przed wyjazdem siedzieć nad mapami i tak to celebrować.
Pewnie że czasem cel okazuje się nie ciekawy, ale zawsze to droga do niego jest super.

ofca234
30 listopad 2013, 14:31
Panowie, co to za zale? Glowa do gory! Jak sie chce to sie uda.

A kwestia planowania jest indywidualna. Ja wole czytac reportaze o stronach, ktore odwiedzam, ciut ciut relacji motocyklowych, jakas strone typu 'turism in BiH', postawic kilka punktow na mapie i marszrutke wymyslac na miejscu. Powrot z Biszkeku rozkminialem sobie glownie w samolocie do Kirigistanu.

sowizdrzal
30 listopad 2013, 17:07
Więc u mnie z bliższych - kupić busidło i choćby i na przesłużony weekend z 2-3 razy wyskoczyć do UA lub RO polatać po połoninach. Z trochę dalszych chyba Bałkany, z przewagą Chorwacji i Czarnogóry, bo pogoda niemal pewna, ew. Krym, zależy co Magdzie bardziej przypadnie do gustu, jak będzie z urlopem, no i z pracą, przez którą posypały się plany 2013.

Słusznie prawisz :)

arturgta
01 grudzień 2013, 12:52
Witam koledzy, od 27.04-04.05 (8 dni) i 06.06-15.06 (10 dni) planuje szwendaczke w bliżej nie okreslonym kierunku. W razie pokrycia się terminów mógł bym się pod kogos podczepić, jesli nie to pruje sam :D Moj rumak to stara xtz 750, startuje z Berlina, kierunek Polsza lub gdzieś na południe najlepiej bez zabawy z wizami.

marcinjunak
01 grudzień 2013, 15:47
Witam koledzy, od 27.04-04.05 (8 dni) i 06.06-15.06 (10 dni) planuje szwendaczke w bliżej nie okreslonym kierunku. W razie pokrycia się terminów mógł bym się pod kogos podczepić, jesli nie to pruje sam :D Moj rumak to stara xtz 750, startuje z Berlina, kierunek Polsza lub gdzieś na południe najlepiej bez zabawy z wizami.

Majówka w tym roku faktycznie zapowiada sie zacnie :)
Coś się wymyśli na ten termin na pewno.

Tomur
01 grudzień 2013, 16:50
Majowy weekend fajna rzecz, ale to trzeba jechać za granicę albo w jakiś totalnie nie turystyczny rejon.
Trochę wcześnie żeby jechać w góry, a korci mnie Rumunia albo Karpaty na Ukrainie.
Wschodnia granica Polski to dobry i ciekawy rejon na taki weekend, tłumów turystów tam nie ma.

Parę słów o tym jak a nie tylko gdzie, może to też kogoś zainspiruje albo ja zmienię poglądy jak Was poczytam.
Ostatnio doszedłem do wniosku że najlepiej (stosunek wrażeń do czasu) będzie jeździć dość blisko ale z noclegiem na dziko.
Daleko czy raczej "daleko" na dwa, trzy dni nie ma sensu, pół dnia na dojazd i pół dnia na powrót.
W tym roku też miałem plan na taką trasę np od źródeł Pilicy od ujścia. Gruntowe drogi i spanie nad rzeką. Ale jakoś, może w 2014.
Generalnie staram się jeździć wolno, nie chodzi tylko o km/h. Raczej o to żeby mieć czas na zatrzymanie się, pstryknięcia fotki, obejrzenie jakiejś ciekawej kupy kamieni czy dziury w ziemi :)

Muszę w końcu wybrać się na Słowację, na serpentyny i widoki po S stronie Tatr, a potem na przełęcze w Niżnych Tatrach. To musi być lato i pogoda dobra żeby był suchy przyjemny asfalt na serpentynach i widoki na góry.

Jak tam na Słowacji jest ze spaniem po krzakach i jazdą po lasach?? Jak u mas, gorzej lepiej, ktoś zna ich zasady??
Kiedyś biwakowałem na Przełęczy Nad Roztokami w Bieszczadach, po naszej stronie jest tam asfaltówka a na Słowację schodzą gruntowe serpentyny. Kiedyś muszę tam zjechać, wtedy ostro lalo a opony nie te i strach samemu :)

kamilltee
01 grudzień 2013, 19:21
...
W tym roku też miałem plan na taką trasę np od źródeł Pilicy od ujścia. Gruntowe drogi i spanie nad rzeką. Ale jakoś, może w 2014.
Generalnie staram się jeździć wolno, nie chodzi tylko o km/h. Raczej o to żeby mieć czas na zatrzymanie się, pstryknięcia fotki, obejrzenie jakiejś ciekawej kupy kamieni czy dziury w ziemi :)
...



no i tu się rozumiemy, więc Pilicę w 2014 roku na pewno zrobimy na dziko :) - to moja oś lokalna jak na razie (biorąc pod uwagę spotkania z ekipą z okolic Łodzi)
będę ogłaszał tu http://www.xtzclub.pl/threads/8031-Wzd%C5%82u%C5%BC-Pilicy?highlight=pilica

ofca234
01 grudzień 2013, 19:21
Na Slowacji fajnie sie spi z wedkarzami. ;)

Wyczailem to kilka lat temu, ale wyprobowalem dopiero wracajac z Bosni. Znajdujesz jeziorko / zalew i jezeli jest weekend gdzies tam zobaczysz rozbite namioty. To wedkarza smigaja lowic z calymi swoimi rodzinami. Skoro oni moga - to motocyklisci tez. Nalezy sie tylko zapytac czy to jest prywatna ziemia, bo czasem po wlasciciel moze Cie pogonic (mialem taki przypadek).

Mam jeszcze pomysl 'od lat' zeby smginac wzdluz kanalu augustowskiego motocyklem.

Wzdluz Pilicy tez bym chetnie smignal.

Poniewaz przeprowadzam sie na wies zamierzam eksplorowac okolice (z grubsza) Otwocka. Lasy sa, rzeczki tez, moze bedzie fajnie

Rudy
31 grudzień 2013, 09:38
Ja w tym roku robię Alpy w weekend majowy przy okazji targów w Monachium :) zaraz po weekendzie majowym.

Poza tym plany są na Bałkany, trasa się rodzi w bólach (ilość dnia wolnych od pracy ogranicza).

Jeśli macie jakieś fajne miejscówki na bałkanach (Chorwacja, Serbia, Albania, Bośnia) i ewent w Rumuni na noclegi to proszę wrzućcie mi na priva albo tutaj :)
dzięki.

ofca234
31 grudzień 2013, 14:39
moto.elban.net - masz tam dwie relacje z Balkanow i jedna z Bosni.

TipiT
06 luty 2014, 08:44
Ach te plany..... Trip jaki chciałbym przeżyć w najbliższym czasie to Cała północ. POLSKA>LITWA>ŁOTWA>ESTONIA>FINLANDIA>NORWEGIA>SZWECJA>DANIA>NIEMCY>POLSKA = ~12000 KM.

Ale póki co to może gdzieś bliżej się uda. Specjalnie nic nie planuję aby zaoszczędzić sobie rozczarowań i żalów. Może coś samo wyskoczy albo uda się do kogoś podłączyć.... dopiero luty się rozpoczął :)

qpcio
06 luty 2014, 08:57
Ach te plany..... Trip jaki chciałbym przeżyć w najbliższym czasie to Cała północ. POLSKA>LITWA>ŁOTWA>ESTONIA>FINLANDIA>NORWEGIA>SZWECJA>DANIA>NIEMCY>POLSKA = ~12000 KM.

Mam podobny pomysl: Litwa, Lotwa, Estonia, potem Rosja (St. Petersburg i "w gore" do Murmanska), Finlandia, Szwecja i juz z tamtad do PL (chyba da sie to zrobic nie przeciagajac planowanej wymiany oleju ;-) ), ale to na pewno nie jest plan na 2014 :(

szafura
06 luty 2014, 10:30
Ja w majówkę nad morze polecę, albo zaprzyjaźniona leśniczówka. To raczej spontan.
A koniec sierpnia klasyk - Rumunia na jakieś 10 dni ;)

ofca234
06 luty 2014, 11:18
qpcio - plan przed. A co wymiany oleju -

a) jak chcesz to zabierz filtr i sobie zrobisz po drodze, zadne wielkie halo
b) sa teorie (ja w nie wierze, ale oprocz mnie wierzy tez Szparag czy Omles zeby podprzec sie kims kto kuma mechanike), ze przy jezdzie turystycznej olej mozna wymieniac spokojnie znacznie rzadziej niz co 6000.

qpcio
06 luty 2014, 11:30
a) jak chcesz to zabierz filtr i sobie zrobisz po drodze, zadne wielkie halo
b) sa teorie (ja w nie wierze, ale oprocz mnie wierzy tez Szparag czy Omles zeby podprzec sie kims kto kuma mechanike), ze przy jezdzie turystycznej olej mozna wymieniac spokojnie znacznie rzadziej niz co 6000.
Oj no przeciez oba wiem :) dlatego tam usmieszek byl na koncu, w moto faktycznie praktycznie nie grzebalem, ale mechanicznie ogarniam, wiec nie powinienem miec wielkich problemow (przegladanie manuala, czy fiszek nie napawa mnie przerazeniem). Ten olej z, ktorym dostalem Terese mial w czasie wymiany na pewno wiecej (byl w Rumunii) a potem pode mna przejechal jeszcze chyba ze 2000 i wcale nie bylo jakiejs strasznej tragedii.

ArturS
06 luty 2014, 12:18
Olej w transalpie, afryce, kle 500 i wielu wielu innych zmienia się co 12tys.km - niezależnie od pałowania (wg manuala). Za cholerę więc bym ze sobą nie targał baniaka oleju nawet, jakbym miał przekroczyć magiczne 6tys.km o kolejne 2-3tys.km i to w singlu chłodzonym powietrzem, w wodniaku traktowanym turystycznie spokojnie bym ciągnął do 8tys. Zdaje się, że Lupus jak jeździł po Afryce 660-tką, to wymieniał co kilkanaście tys.km tyle, że jeździł na full syntetyku, a ten się wolniej zużywa.

qpcio
06 luty 2014, 12:52
Dzizas, przepraszam, ze zartobliwie wspomnialem o tym zasranym oleju w kontekscie planowanej wyprawy, wroccie prosze do tematu, bo bedzie na mnie ;-)

szafura
06 luty 2014, 20:44
A już myślałem, że zacznie się olejowa apokalipsa po raz kolejny :hiehie:

ArturS
06 luty 2014, 21:34
No.. a ja na dobry 2014r. miałem dzisiaj szlifa :omg: Za późno wyjechałem z pracy, pojawił się czarny lód i pojechałem na ostatnim skrzyżowaniu 300m od domu -.- Jutro się okaże co będzie - coś nie tak z ręką x|

advradek
06 luty 2014, 22:13
Jest czas na rehabilitacje. Moto mocno dostało czy tylko szlif po lodzie?

ArturS
06 luty 2014, 22:20
Trochę porysowany zbiornik, nic wielkiego - wyrównało się do drugiej strony ;) Na rehabilitację jest czas... tydzień :S 15.02 pod lotniskiem w Fez będzie na mnie czekać ten niebieski tłuczeń.

Rudy
07 luty 2014, 05:43
Pod domem zawsze najgorzej... wracaj do zdrowia :)

johny_b
07 luty 2014, 08:20
Na rehabilitację jest czas... tydzień :S
Wracaj do zdrowia, powodzenia!