PDA

Zobacz pełną wersję : Przebiegi dzienne - ile robicie na wyjazdach?



pnepost
09 września 2016, 20:46
Hej,

Ile robicie dziennie na wyjazdach dalsze trasy? Planowałem robić po ok 500 km dziennie (po drogach), ale walnalem jednego dnia ok 650 km (z tego ze 250 km w ciężkim wietrze) i w sumie drugiego dnia już mi się nie chciało więcej niż że 250 km przejechać...

Mowa o jeździe mała Tenera XT600Z na oponach Metzeler Enduro 3...no ogólnie chyba albo się starzeje, albo muszę zainwestować w jakąś poduszkę na siedzenie ;))) bo dupsko odpada mi po już ok 350-400 km...

Jakieś pomysły, porady?

piotr13
09 września 2016, 21:06
Trening i jeszcze raz trening :) zasadniczo jeżdżę cały rok więc dupa zdążyła już przez te wszystkie lata stwardnieć. z dobrych rad to szczególnie przy upałach polecam przy długich przelotach przy każdej nadarzającej się okazji korzystać z możliwości jazdy na stojąco. Najlepiej zanim dupsko rozboli bo póżniej to niewiele pomaga. Największy dzienny przebieg to 713 km po normalnych drogach co dało jakieś 10-11 godzin w siodle małej Tereski i na drugi dzień spokojnie można jechać jak się człek przygotuje wcześniej.

pnepost
09 września 2016, 21:19
Też cwiczylem ze wstawaniem ;)) generalnie myślę że opony mi dają dużo w kość - bez zatyczek bym ogluchl ;) no i łapy bolą... Myślę nad jakąś poduszka z Ikei i taśma ja dookoła ;))) swoją drogą mam siodło Kahedo, nie wiem jak jest w oryginalnym...

A jakieś szorty z protektorami ktoś cwiczyl? Może to trochę daje?

ArturS
10 września 2016, 09:32
Myślę, że wybrałeś zły motocykl do nabijania kilometrów. Na 500+ nadaje się coś czym można odwinąć 160-180 bez potrzeby walki o życie. Zdarzyły mi się trasy po 700-850km jednego dnia, ale przy każdej żałowałem, że w ogóle coś takiego musiało mieć miejsce. Z mojego punktu siedzenia:
- mam dużo czasu, mogę jechać na kołach, ale bez pomysłów na 500+
- mam mało czasu, to ładuję moto na lawetę i robię nocny przelot
Ale w sumie to ostatnio wyszło, że tylko na Ukrainę skoczyłem na kołach, a resztę się lawetuję. Kwestia priorytetów. Dla mnie np. wyjazd na Bałkany to jak najwięcej dziczy/offu, zupełnie nie interesowały mnie żadne punkty po drodze, więc wolę spędzić 18-20h w szybkim busie, niż marnować dwie doby na sam dojazd, później szybciej wracać, bo znowu dwie doby na powrót, a do tego jechać z często zaświecającym się czerwonym światełkiem w głowie "nie jedź tam, bo za trudno, uszkodzisz sobie moto, albo siebie i nie będzie jak wrócić". Do Rumunii jeżdżę na weekend+1, co na kołach oznaczałoby dojechać, napić się piwa i od razu wracać. A do busa wsiadam o 17 w czwartek po pracy, na miejscu jestem o 3-4 rano, kilka godzin kimania i dzida w góry.

Tak tak, to takie "niemotocyklowe" :grin: Dlatego nie jeżdżę na wyprawy, a tylko na wycieczki ^^

Prince
10 września 2016, 11:10
To kwestia sprecyzowania oczekiwań i określenia kompromisów.

Jeżdżę po kilkaset ( te 500km to maks w tym roku) i ostatnio wysłałem sobie na miejsce opony. Tam zmieniłem. Pobawiłem sie na kostkach i przed powrotem zmieniłem z powrotem i odesłałem do domu. W gwoli uczciwości napisze, że nie w XTZ a Hondzie. Za to Honda ma nieco inne siedzenie. XTZ w porównaniu z nią ma wyścielany miękkim pluszem wodny pieszczący tyłek fotel wypoczynkowy. Narzekając na kanapę Tenery bluźnisz.

Tomur
16 września 2016, 16:36
Z tym stawaniem na podnóżkach to jest dobry patent.
Tylko trzeba wstawać często na monent, tak żeby krew dopływała do mięśni, zanim tyłek zacznie boleć.
Mnie daje w kość nie tyle ból siedzenia co ból pleców, od trzymania rolgazu - "skrzywiło" mnie siedzenie przed komputerem.
Może "tempomat" w postaci plastikowego listka na rolgaz będzie ok, tylko że w jednocilindrowcu dużo kręci się gazem, jeszcze nie testowałem.
Dla mnie 100-150 km dziennie, przy jeździe po wertepach i jakimś oglądaniu/zwiedzaniu to jest wszystko. 300 na dojazdówce/powrocie to jest dużo.

Mondo Cane
16 września 2016, 20:06
Hmm nie wiem jak to napisać. Zdarzało mi się pojechać z Warszawy do Środy Wielkopolskiej, odbyć krótkie 2 godzinne spotkanie z klientem i pojechać dalej do Gdańska co daje razem nieco ponad 500 km. Po czym spędzić dwa upojne dni w stoczni i wrócić do Warszawy robiąc kolejne 360 km.

Da się ale mam wysoką, turystyczną szybę, kanapę od MX Wulkana, tempomat o którym wspominał Tomur, poszerzenia stopek od Łojka i chyba najważniejsze dużą, ciężką stabilną Teresę.

A z drugiej strony na rajd Latarników nie pojechałem poza brakiem czasu ze względu na konieczność poświęcenia dnia na dojazd - ponad 500 km, przejechania trasy rajdu ok.200 km i powrotu znów 500 km. Dałoby się ale czwarty dzień to dochodzenie do siebie.

pnepost
17 września 2016, 16:09
Koledzy, fakt że te 500 + dziennie i to codziennie to rzeczywiście ciezkosc. Ale właśnie wyprobowuje sposób - max 3 piwa wieczorem i wtedy cisne od rana. W takim układzie zrobienie tych 650 km to nie jest jakaś tragedia - ale oczywiście nie codziennie.

Ja z siedzeniem nie mam problemu, raczej kolana, dłonie i stopy w sumie.

No a fakt, na 1000-cu byłoby łatwiej pocisnac z dużą prędkością. Tenerki raczej do 130 kmh maja sens...

zord25
18 września 2016, 17:58
Ja na swoim przykładzie ST potrafiłem zrobić w ciągu jednej doby troszke ponad 900km a przez 10 dni ogólnie 4600 duzo zwiedzając i duzo po dzikich drogach!

vcx
19 września 2016, 22:01
W moim przypadku jest tak, że w pierwszy dzień jak wsiądziesz na moto, przyjedziesz te 400-500 km to wszystko mnie boli, że na następny dzień w ogóle nie chce patrzeć na moto, ale jak się wsiądzie i przejedzie kawałek, to się okazuje, że nic nie boli.
Morał z tego taki, że jeżdżąc żadko ciało nie jest przyzwyczajone, ale po jednym dniu takiego dłuższego dystansu ciało się zaczyna przyzwyczajać. To coś jak trening tylko innych mięśni :-D

Pablo1972
20 września 2016, 08:23
Dorzucę i ja swoje trzy grosze, zawsze dla mnie problemem był odparzający się podczas upałów tyłek, z bolącą ręką jak pisze Tomur nauczyłem się żyć i ćwiczę trzymanie rolgazu z wyprostowanymi palcami.
W tym roku z uwagi na powyższe problemy i wyjazd w upalny wrzesień, zainwestowałem 36 PLN w matę koralikową taką na siedzenie samochodu i z połowy jej zrobiłem nakładkę na siedzenie, sprawdziło się w 100%. Powietrze ma gdzie krążyć i tyłek raczej pobolewał od siedzenia na twardym niż się odparzył.
A wracając do postów powyżej, Artur ma rację, jak jest bus i jednocylindrowa maszyna w garażu, nie ma się co zastanawiać.
Takiej opcji nie posiadam, dlatego traktuję dojazd do celu jako przygodę unikając głównych dróg i jest ok.
W tym roku pobiłem swój rekord na Teresie, 700 km ze Zgierza do Satu Mare i gdyby nie późna pora, dałbym jeszcze radę.

qpcio
20 września 2016, 08:55
W tym roku z uwagi na powyższe problemy i wyjazd w upalny wrzesień, zainwestowałem 36 PLN w matę koralikową taką na siedzenie samochodu i z połowy jej zrobiłem nakładkę na siedzenie, sprawdziło się w 100%. Powietrze ma gdzie krążyć i tyłek raczej pobolewał od siedzenia na twardym niż się odparzył.

Z czystej ciekawosci: odparzales sie nawet w bieliznie termicznej/technicznej, czy jezdzisz w zwyklych majtach (albo bez - nie wnikam ;-) ) ?

Pablo1972
20 września 2016, 09:16
Mam specjalne getry terminczne i zawsze patrzę z czego zrobione są majtki, nigdy sztucznych tworzyw.

qpcio
20 września 2016, 09:26
getry = legginsy? a akurat jesli chodzi o gacie, to paradoksalnie sztuczne moglyby Ci robic lepiej. tylko jakies porzadne techniczne. Ja ostatnio jezdzilem w takich bokserkach do biegania z decathlonu i jestem zaskoczony jak pozytywne bylo

pnepost
20 września 2016, 09:42
Tak czytając wątek - czy dobrze myślę że na 1000-cu (typu np. KTM 1050) czy może nawet na jakiejś dwucylindrowej 800-ce - byłoby łatwiej robić po 500-700 dziennie? Tzn w sensie dużo łatwiej - nie tylko z uwagi na potencjalnie osiągana większą prędkość przelotowa? Czyli może inaczej - byłoby dużo wygodniej siedzieć na nim z 5-7 h jazdy? Lepsza ochrona przed wiatrem, mniej zmiany biegów itd?

Pytam bo skumalem co mnie interesuje w moto - długie, dalekie wyjazdy ;))

Z tego co obserwuje w necie to ludzie na długie tripy jeżdżą raczej na dużych maszynach, ale widzę też np gościu ciśnie do Indii na Teneré małej - a więc - da się ;)

Proszę o opinie tych co mają doświadczenie z różnymi moto bo ja niestety tylko 1-cyl.

Tenerke swoją i tak musze sprzedać bo jadę na ujowy kontrakt gdzie będę miał tylko 23 dni w roku wolne, ale przymierzam się do spędzenia reszty życia (tj. emerytury za parę lat) w sposób motocyklowy, póki będzie power w mięśniach i oko ostre ;)

Pablo1972
20 września 2016, 10:05
getry = legginsy? a akurat jesli chodzi o gacie, to paradoksalnie sztuczne moglyby Ci robic lepiej. tylko jakies porzadne techniczne. Ja ostatnio jezdzilem w takich bokserkach do biegania z decathlonu i jestem zaskoczony jak pozytywne bylo

Sprawdzone, również pracowałem w firmie produkującej specjalistyczny produkty, najlepsze jest włókno bambusowe, czyli tak naprawdę celuloza/bawełna i takie kupuję.

- - - Zaktualizowano - - -

pnepost, wiesz co, pojemność i ilość garów ma znaczenie, ale przede wszystkim kanapa, ułożenie podnóżków i kierownicy i dopasowanie ich do wzrostu.
Wiele lat śmigałem na sportowo-turystycznych maszynach, jak bandit 1200, 1250 czy fazer 1000 i po jednym z wyjazdów do mru i z powrotem podjąłem decyzję, że zostaję na dalsze wypady przy teresie, nogi mnie ie bolą a mam 194 cm wzrostu.

Ideałem komfortu jest dla mnie BMW 1200 gs adventure, zawieszenia też są super, tylko ten silnik z epoki łupanej :( no i cena....

Mondo Cane
20 września 2016, 10:21
Dobrze prawisz Pablo. Nie tyle pojemność skokowa silnika co geometria i ergonomia motocykla ma znaczenie. I piszę to mając 202 cm wzrostu.
Ta historia skończy się GS-em....

pnepost
20 września 2016, 10:31
Hmm ja właściwie mam dobrą pozycję na Tenerce - tzn mam ok 174 cm wzrostu i jak siadam to powiedziałbym, że jest idealnie. Do czasu :)) po dwóch godzinach bolą kolana itd. Potem ręce.

Zastanawiam się właśnie czy geometria tenerki nie jest do krótkich przelotów - czasem wywalam jedna noga do przodu jak w chopperze i myślę - oo kurde tak by było OK ;)

Chyba jak będę miał wakacje pojezdze testowo tymi większymi i zobaczę po prostu.

A co do ilości garow itd - może są mniejsze wibracje i hałas, chociaż nie wiem.

qpcio
20 września 2016, 10:56
Dzieki za odp o bieliznie Pablo.

Raczej w kazdym turystycznym enduraku ma sie podobnie ulozone nogi. W porownaniu do bardziej szosowych maszyn super wygodnie, w porownaniu do czopkow mniej - ale po cos przeciez mamy gmole i nie zdejmujemy ich na asfaltach, nie? a co do gory - czasem mala zmiana robi kolosalna roznice - obroczenie kiery na mocowaniu o kilka stopni, zmiana ulozenia klamek, itd... warto sie pobawic.
Ilosc garow i pojemnosc robi roznice, ale akurat moje moto za nazwanie go "cichszym" albo "mniej wibrujacym" by sie pewnie obrazilo ;-) (ale tlucze sie mniej niz mala teresa!)

ofca234
20 września 2016, 11:18
ja robiłem i po 1000 dziennie na xtz 750. albo maratony, kilka dni pod rząd po 600-800km.

na gmolach też trzymałem nogi.

mi pomogło (kolejność ma znaczenie)

a) przerobiona kanapa
b) podniesienie kierownicy
c) poszerzenia podnóżków
d) ciężarki na kierownicy.

regularnie też wstawałem, tankowania co 100-150 km (tak aby zawsze mieć*pod korek), i, odkąd mam camelbaga, duuuuuużo picia.

Kaz75
20 września 2016, 11:25
...- czasem wywalam jedna noga do przodu jak w chopperze i myślę - oo kurde tak by było OK ;)
C
Może nie jestem wielkim podróżnikiem, jednakże z doświadczenia wiem, iż pozycja z nogami wyprostowanymi jak w chopperze na dłuższą trasę też ma swoje wady. Kilkanaście lat jeździłem XV750 Virago i po dłuższej jeździe zaczynają odzywać się plecy i kręgosłup. Podczas tegorocznego jednodniowego przelotu Ustrzyki dolne - Białystok (ok 520km) na ST takiego zjawiska nie zauważyłem. W chopperze wszystkie dziury i nierówności niestety przez tyłek przyjmujesz bezpośrednio właśnie na kręgosłup. Nie masz możliwości podniesienia się by zamortyzować nogami wstrząsy czy uderzenia. Zwróć uwagę, że jednak motocykle turystyczne są projektowane w taki sposób, by kierownik siedział jak na krześle lub w fotelu. Coś w tym musi być albo tylko ja tak mam.
Tyle moich skromnych uwag.
Pozdrawiam Karol - Kaz75

dex
20 września 2016, 11:40
Ja w tym roku strzeliłem jednego dnia trasę z Łańcuta, przez wielką pętlę bieszczadzką z urozmaiceniami, do Wawy. W sumie 665km z dwoma przystankami po 15min, każdy.
Zdecydowaną większość Bieszczad plus wszystkie wolniejsze niż 100km/h odcinki pokonałem na stojąco.
Jak dla mnie, jest to najwygodniejsza forma zwiedzania, a poszerzenia podnóżków robią tu robotę.
Na długie autostradowe przeloty, kanapa turystyczna, wysoka szyba i forumowy deflektor bardzo pomagają.
Muszę jeszcze zaopatrzyć się w podwyższenia do kiery, chociaż łapy mam długie i bez nich też mi się wygodnie jedzie na stojąco.

Pablo1972
20 września 2016, 12:20
Dzieki za odp o bieliznie Pablo.

Nie ma za co :) Dopowiadając, tak są to leginsy, jak założysz pod dżinsy czujesz chłód, odprowadzają ciepło, Clematis Sport. Nie wiem ile kosztowały do dostałem w prezencie komplet z bluzą. Zupełnie innych używam na bardzo zimne dni, te trzymają ciepło.

s3Rnick
20 września 2016, 20:18
:O

Dzizas... ja to jednym ciurkiem mam 250-300 już dość.
Myślę że to kwestia wprawy i muzyki na słuchawkach hie hie

Krzsiek
20 września 2016, 20:57
Dorzucę i ja swoje trzy grosze, zawsze dla mnie problemem był odparzający się podczas upałów tyłek, z bolącą ręką jak pisze Tomur nauczyłem się żyć i ćwiczę trzymanie rolgazu z wyprostowanymi palcami.
W tym roku z uwagi na powyższe problemy i wyjazd w upalny wrzesień, zainwestowałem 36 PLN w matę koralikową taką na siedzenie samochodu i z połowy jej zrobiłem nakładkę na siedzenie, sprawdziło się w 100%. Powietrze ma gdzie krążyć i tyłek raczej pobolewał od siedzenia na twardym niż się odparzył.

Tez mam piernikowe koraliki :)
Na długą jazdę i gorące dni - bajka.

21683

Tomur
21 września 2016, 18:09
Co do tego jakie przebiegi da się zrobić, rok temu przejechałem pod 500 km jednego dnia Uralem. Chciałem szybko wrócić. Rozsądniej było by to rozbić na dwa dni lajtowej jazdy, ale i tak już dłużej zabawiłem.
Da się tylko jest pytanie po co. Ano po to np żeby szybko wrócić, jak pisałem wyżej. Czas nie jest z gumy, odległości też się nie zakrzywi, coś trzeba wybrać. Bliżej, dalej, furgonetką jak się ma możliwość.
Albo zaciskać zęby i napierać do przodu z bólem dupy czy tam pleców:)