PDA

Zobacz pełną wersję : indywidualny problem - nowa czy stara super tenere ?



marzyciel
11 grudnia 2016, 17:43
Witam

chciałbym zasięgnąć porady u was. Mianowicie chodzi mi o dobór motocykla dla mnie.
Miałem kilka sprzętów pod "dupa" plastiki i dr125...250 przeważnie cross
jestem uzależniony od przyrody dlatego przypadł mi do gustu super tenere lub Africa z naciskiem na pierwszy

Mój problem polega na tym, że nie wiem czy warto się pchać "nadal" w wiekowy sprzęt? drugi problem to, że nowsze motory to trochę bezpłciowe są
i kompletnie mi się nie podobają, zbyt dużo plastiku - mało duszy itp. nowsze tenere 660 wyglądają jak wystraszone cyklopy (bez urazy) dla posiadaczy

Stare Super tenerki są jak dla mnie przepiękne, linia - dwie lampy. Czy powinienem się obawiać roczników 91-97 ?
nie obawiam się kosztów serwisu bo na to zawsze znajdą się pieniądze - ale moto ma już średnio 22lata.

Szykuję się do rzucenia pracy i w końcu odpocząć od tej monotonni i motorem chciałbym pojechać do Afryki. Czy ten motor nadal podoła taką długą trasę?

moto chicałbym kupić u Niemców - można nawet trafić jeszcze od pierwszego właściciela średnio 80.000 przelotu - dużo ?

Czekam na ciekawe odpowiedzi.

Pozdrawiam wszystkich

mas3
12 grudnia 2016, 00:23
OOO chłopie. Czapki z głów za plany. Jebnąć wszystkim i pojechać w świat to trzeba mieć jajca... albo lżejsze podejście do świata :)

Czy Tenera czy Africa to jeśli są zadbane to się odwdzięczą na trasie. Waląc w taką trasę raczej wybrałbym coś starszego niż młodszego chociażby ze względu na łatwość naprawy. Jak jesteś w miarę ogarnięty technicznie to większość napraw zrobisz sam, a i w Afryce są warsztaty, które pomogą.
80 tysięcy to nie tragedia. Licząc lata wychodzi koło 3-4 tysi rocznie co jest normalną eksploatacją. Super ekstra maszyny co mają 30 tysięcy i 22 lata to tak jak pasat w kombi 15 letni co ma 160 tysięcy - niby możliwe, ale mało prawdopodobne. Poszukaj zadbanej maszyny, zrób parę tysięcy km żeby ją poznać i w trasę :)

ofca234
12 grudnia 2016, 10:33
podoła.

Moja ST zrobiła kilka tripów po 10 tyś w ciągu miesiąca. To nie jest motocykl, który trzeba wozić lawetą. ;)

jar
12 grudnia 2016, 13:09
Dobrze przygotowany motocykl oczywiście da radę. Problemem może być jednak masa tych krówek, zwłaszcza jeśli chcesz jeździć sam i poza asfaltem.

zz44
12 grudnia 2016, 18:46
Jeśli jesteś nakręcony na konkretny model to będziesz w niego ładował kasę i wychwalał pod niebiosa, nawet jeśli raz czy drugi coś się sypnie.
Ale to dobrze rokuje.

80 tys. to nie tak wiele, ale też niemało. Trochę zachodu będzie kosztować przygotowanie takiego moto na Afryki czy Azje, na zasadzie "jeśli sam czegoś nie wymieniłem czy nie sprawdziłem- nie jestem tego pewien". Ale później - satysfakcja gwarantowana.
Nieraz potem usłyszysz, gdy pochwalisz się kumplom co znowu przy niej zrobiłeś, "a nie lepiej ci było kupić coś nowego?":)

Moja ST ma zaraz 25 lat, ale ufam jej bardziej niż każdemu 6- czy 8-latkowi z diodami i czujnikami, którego ktoś dojeżdżał nic przy nim nie robiąc.

Jeśli myślisz podobnie jak ja, to korzystaj z faktu, że mieszkasz w kraju, gdzie rynek jest pełen rodzynków złotej ery motoryzacji w rozsądnych cenach.

Co do celu wędrówki - osobiście bałbym się ruszać samemu na Afrykę. Ale nie sugeruj się tym - to jest tak jak z Białorusią, Rosją czy Iranem. Wszyscy demonizują, a jak kto pojedzie to chwali, że najbardziej życzliwi ludzie na świecie.

Powodzenia.

Pablo1972
12 grudnia 2016, 20:24
Podpisując się pod poprzednimi postami, nasze motocykle są jak stare Toyoty tak pożądane w Afryce, łatwe w obsłudze i naprawie, bez zbędnej elektroniki, magistrali i inszych nowinek .....

Beniamin
12 grudnia 2016, 22:25
Jak dobrze się przygotujesz przed wyjazdem to dojedziesz na koniec świata i wrócisz:)
https://www.youtube.com/watch?v=FQ2R6NDh8_E

marzyciel
12 grudnia 2016, 23:30
Witam
dzięki za słowa otuchy. Tego było mi trzeba ... w nowszych rocznikach i tak nic mi nie podchodzi do gustu :( tj. wspomniane diody i masa niepotrzebnej elektroniki.
Co do samotnej podróży to może trochę się boję ale, życie jest tylko jedno i nic nie zdarza się dwa razy. Po co siedzieć w jednym miejscu jak można poganiać z antylopami bo lew mnie chyba nie rozszarpie ? ;-)
Ciężko mi usiedzieć na tyłku po pracy, a w czasie pracy i tak myślę jak to marnuję czas w niej siedząc.

ps. Jak mi nie sprzątną z przed nosa moto do końca roku to.... się pochwalę :) cena dość wysoka? bo ok 2600e (do negocjacji) to może odstraszy szukających okazji ale, dla mnie może być do przyjęcia po oględzinach.
link do ogłoszenia https://www.ebay-kleinanzeigen.de/s-anzeige/yamaha-xtz-750-super-tenere/546345126-305-4131

Pozdrawiam wszystkich!

jagrab3
13 grudnia 2016, 07:31
Oby cena odzwierciedlala stan....

wysłane z Nokii 3210

Pablo1972
13 grudnia 2016, 09:48
Ładna ta teresa, wizualnie ładna. Poczekałbym na ogłoszenie na forum, ta niemiecka goluteńka jest i zapewne niewiele rzeczy mechanicznych zostało ulepszonych/odświeżonych. Nie kieruj się wyglądem, bo ten w Afryce czy Azji nie ma znaczenia. Jak gaźniki będą stare, regulator nie wymieniony, sprawdzony stan głowicy....itd. to nawet najładniejsza teresa nie posłuży Ci wiernie.

ofca234
13 grudnia 2016, 15:01
marzyciel, ja jeżdżę sam. jakoś tak wyszło, że jeżdżenie w kilka moto mi słabo wychodzi. zobacz jej historię, kupiłem prawie gołą:

przed pierwszym lajtowym wyjazdem do Albanii: http://moto.elban.net/2012/09/13/post-serwisowy-numer-dwa/
przed pierszym konkretnym, powrót na kołach z Kirgistanu: http://moto.elban.net/2013/06/10/wielki-remont-przed-powaznym-wyjazdem/
po wyjeździe trochę picowni i łożyska: http://moto.elban.net/2013/09/09/dopieszczanie-motocykla/
przed tripem na 10 tyś po Europie: http://moto.elban.net/2014/04/21/pimp-my-bike-czyli-jak-co-roku-na-wiosne-kilka-poprawionych-rzeczy-w-motocyklu/ plus elektryka http://moto.elban.net/2014/05/27/reissefieber-teresy/
na jesieni po tym wyjeździe: http://moto.elban.net/2015/03/10/wpis-serwisowy/
przed wyjazdem do Iranu (na kołach od Gruzji, przez Armenie do Iranu i przez Turcję do domu): http://moto.elban.net/2015/05/20/serwis/
później zapomniałem wpisać, ale po Iranie a przed Białorusią to wymieniłem płyny, serwis zacisków plus tłoczki i konserwacja kabelków.

plusy: wiele z tych czynności robiłem sam, poznając przy tym ST. Na wyprawach miałem maaasę części na zmianę i kluczy więc byle co nie było w stanie mnie zatrzymać.

chcesz jeździć sam i daleko to jest bardzo dobry wybór - podczas takich tripów abo spotykasz ludzi na Afrykach/Tenerach/a-like-motocyklach albo na funkiel nówka sprzętach.

marzyciel
13 grudnia 2016, 18:34
Witam
dzięki za garść informacji ofca234. Co do wyglądu zewnętrznego motoru czy tam auta - ja wychodzę z założenia, że lepiej kupić golasa bo właściciel pewnie jeździł tylko po czarnym, choć to nie reguła. Doposażone świadczą o zwiększonej eksploatacji motoru. Jak ładnie wygląda bez gmoli i owiewki nie popękane czy porysowane to już dobrze.

Wszystko można sobie samemu doposażyć a gaźniki mogę sprawdzić sam- choć jestem mocny tylko w walbro i tillotson ale, to nie problem.
W manualu tenere znalazłem, że to BDST38 mikuni - kiedyś miałem gaźnik tej marki w napędzie do paralotni...

Suma sumarum. Co kupię to kupię - grunt to się nie spieszyć. Jak po przejażdżce silnik nie będzie się pocić i rama będzie prosta to można brać. Tak czy siak później trzeba będzie i tak rozebrać i pogrzebać, ulepszyć, poprawić po kimś - czas się znajdzie.

Pozdrawiam

ofca234
14 grudnia 2016, 10:44
poczytaj forum. z gaźnikami nie ma co walczyć - trzeba kupić nowe od ducati i zrobić przekładkę. To była chyba najlepsza inwestycja w moją Tenerę.

a potem światła, rumuńskie gmole, kanapa, szyba, stopka i tak dalej i tak dalej. ;)