PDA

Zobacz pełną wersję : troczenie bagaży



Tomur
21 lutego 2011, 19:51
Witam!

Tak się zastanawiam czy nie zmienić podejścia do objuczania moto.
Używam sakiew i stelaży pod nie + mała torba na bagażnik na podręczne drobnostki.
Ale w Tenerce przez tan wydech stelaże a co za tym i sakwy cholernie odstają na boki. To powoduje że moto zaczyna mi myszkować przy szybszej jeździe i pogarsza się wyważenie.
Czy nie lepsza była by duża poprzeczna torba na bagażnik.
Co prawda środek ciężkości jeszcze wyżej ale nie sterczy na boki.
Próbowałem jeszcze troczyć część rzeczy dla równowagi do gmoli (np zapas wody)
ale tu trzeba robić to w taki sposób żeby coś nie wbiło się w plastik.

Generalnie nie bardzo widzę jak dla mnie możliwości jazdy terenowej z bagażami zwłaszcza jak zabieram zapas pożywienia wody gary namiot...

A jakie Wy macie doświadczenia i pateny??

Pozdrawiam
Tomek

fxrider
21 lutego 2011, 20:06
Hej,



Generalnie nie bardzo widzę jak dla mnie możliwości jazdy terenowej z bagażami zwłaszcza jak zabieram zapas pożywienia wody gary namiot...


ja niestety przekonałem się o tym będąc już na wyprawie ;) Wnioski: albo bagaż, albo jazda w terenie.
Jedyny sensowny sposób zabrania się na endurzenie to tankbag i kufer centralny. Nie ma sensu brać zapasu jedzenia, bo tylko się z tym umęczysz - obładowywać się można na szosę, w terenie zepsujesz sobie całą frajdę (i oby tylko tyle) - trzeba drastycznie minimalizować bagaż (ja kombinuję jak z namiotu zrezygnować).
Ew. można pokombionować z torbą zamiast centralnego, ale nie poprzecznie, a wzdłóżnie - łatwiej nad nią zapanować (sztywno uwiązać). Stelaże, jeśli są w miarę solidne warto zostawić - chronią moto i ułatwiają podnoszenie, przepychanie. No i jest do czego butelki z wodą mocować (w teren trzeba liczyć ze 3 butelki na dzień).
Generalnie jak najmniej kg z tyłu, bo na podjazdach będzie problem z opanowaniem moto - choć tenere na szczęście i tak ma dobrze dociążony przód (w XLi miałem poważny problem z utrzymaniem przodu na ziemi (kufry+torba), a o sterowaniu pod górę mogłem zapomnieć). No i w razie uślizgów dodatkowy bagaż z tyłu zwiększa jego bezwładność i ciężej kontrolować sytuację.

pzdr, Adam

Tomur
24 lutego 2011, 14:15
Zamiatania tyłem pokonywanie karkołomnych podjazdów i tego typu sztuk to raczej nie uskuteczniam-ale ćwiczę i możne kiedyś;)

Redukcja bagażu to trudna sprawa, zawsze dążę do małej ilości nawet jak autem jadę bo nie lubię wozić kramu.
Na choć dwa moto to pewne rzeczy się rozkładają. Ale jazda we dwie osoby na moto + bagaże to już hardkor jak da mnie.

Spanie bez namiotu jest super - o ile nie pada, czyli jedną noc jak można przewidzieć pogodę. Używam tandetnego i taniego ale bezkonkurencyjnego pod względem masy i wymiarów jednowarstwowego namiotu. Takiego na na "półtorej" osoby. A nie brać racji żywności dla omijanie cywilizacji czy maszynki i rezygnować z kawki na widokowych miejscach..nie

Może zastosuję jakieś wąskie i nisko wiszące sakwy, albo właśnie coś na bagażnik i siodło.

Mam wrażenie że tenerka kiepsko idzie dociążona. Na rusku balast nie robi większego wrażenia. Ale ten jest niski ma bardzo twarde amortyzatory i stelaże na sakwy tuż przy kole.

Najlepszym patentem na balast jest jazda w towarzystwie zaprzęgu:)
Co prawda trzeba czasem ten zaprzęg wyciągać na linach z błotniaków ale jakie
jakieś zakupy, zapasy wody to tylko "a nie chce mi się rozpinać sakwy weź tu dodatkowy tobół"