PDA

Zobacz pełną wersję : Ukrainia, Krym - porady, doświadczenia z takiej wycieczki



Mirek_Slupsk
01 maj 2010, 07:10
A może ktoś był na Ukrainie ( Krymie ) i ma jakieś doświadczenia z tamtym kierunkiem ?? Czekam na opisy , porady itp....

fxrider
05 maj 2010, 10:44
Wydzieliłem wątek aby nie zaśmiecać poprzedniego tematu i aby pytanie było bardziej widoczne na forum.


Adam

Gosienka
11 maj 2010, 11:29
Ukraina bardzo się zmienia. W ciągu ostatnich 7 lat zauważyłam kolosalne zmiany ale bywałam tylko na Zakarpaciu.


weź jakieś drobne $ lub papierosy w razie jakby niestety kogoś trzeba było przekonać
zrób ksero paszportu
przygotuj się na czekanie na granicy nawet jak nie będzie kolejki
droga niespodziewanie z ładnego asfaltu może się zrobić mocno dziurawa, szutrowa lub błotnista gruntowa - oczywiście bez ostrzeżenia
roaming jest bardzo drogi
w zasadzie wszystko na miejscu możesz kupić
żarcie jest dobre i niedrogie ale trochę inne bakterie niż u nas, więc na początku mogą wystąpić sensacje żołądkowe :dntknw:
im dalej od cywilizacji tym fajniej i bezpieczniej
pilnuj swoich gratów
no i najważniejsze - nie denerwuj się :)


Pozdrawiam,
Gosia

Mirek_Slupsk
12 maj 2010, 06:15
Dzięki Gosiu :), piszcie swoje uwagi co nikt tam nie był ??

goodbeer
12 maj 2010, 09:59
ja przejezdzalem puszka
- asfalt dziurawy
- sporo niebieskich ktorzy chca wyludzic dolary (szczegolnie trzeba uwazac jak sie jedzie przez jakies bezludzie ktore jest oznaczone jako teren zabudowany - tam beda stali na bank)
- zarcie w przydroznych "kafe" calkiem zjadliwe (najmniej ryzykowne sa szaszlyki - popularna potrawa kierowcow TIRow, wiec mieso swieze)
- potwierdzam irracjonalnie dlugie stanie na granicy
- osobiscie zadnych wiekszych zagrozen nie doswiadczylem, ale opowiesci o "dzikim narodzie" sa - szczegolnie jak sie pogada w kolejce na granicy z kierowcami TIRow ktorzy zawodowo tam jezdza. Podobno od Zaporoza zaczyna sie kraj dzikich ludzi, ale mi akurat tam najbardziej sie jakos podobalo i mam jak najlepsze wspomnienia (;
- trzeba uwazac na lepsze fury na prowincji, bo przewaznie jezdza nimi jakys lokalni watazkowie/mafiozi, ktorzy sie utrzymuja np z dealowania narkotykow i na 90% maja jakas bron palna przy sobie. Moj kolega jechal sam motorem i jeden taki "zaprosil" go do swojego domu na impreze zeby sie pochwalic zagranicznym gosciem wsrod gawiedzi. Inna sprawa, ze specjalnie nie dal mu wyboru co do przyjecia badz odrzucenia zaproszenia. Ale potem okazalo sie, ze ogolnie ugoscil go po "staropolsku" (;
- w wiekszych miastach wszystkie niezbedne produkty sa dostepne, warsztaty tez jakies sa
- bankomaty mozna jakies znalezc w miastach ale np na pierwszej stacji za polska granica nie mozna bylo zaplacic karta, wiec warto w kraju kupic nieco hrywien i na pewno odpowiedni zapasik dolarow w drobnych nominalach
...i to na razie wsio - jak mi sie cos przypomni to dopisze (;

erwinw
16 maj 2010, 10:59
Zapodaj sobie naklejkę PL, nie pamiętam dokładnie, ale chyba 7x13cm jest minimalnym rozmiarem. Solanka w przydrożnych barach rządzi. Piękny kraj, mili ludzie. Znam jedynie zza kierownicy kamiona, lecz mam nadzieję że się to zmieni w najbliższym czasie. Kiedy jedziesz?

Mirek_Slupsk
16 maj 2010, 18:48
Planuję wyjazd w połowie sierpnia , a po co naklejka PL ?? przecie "pl-kę" mam na rejestracji :)

LukaSS
16 maj 2010, 22:58
Masz na rejestracji - tak, ale wymogi niektórych krajów (chyba niezrzeszonych w UE - dokładnie nie pamiętam) wymagają dodatkowej naklejki. Ważne - żebyś mandatu nie dostał.

Jedz i nie bój się. Ja na Krymie nie byłem, ale kilkukrotnie na UA. Trochę dziko i zacofanie, ale mozna przeżyć.

Tomur
19 maj 2010, 17:03
Byłem akurat na Ukrainie pod białoruską granicą. Gdzie Krym a gdzie Rzym ale kraj ten sam :)
Co do pieniędzy to na pierwszym parkingu za przejściem można wymienić złotówki po lepszym kursie niż w kraju. Głębiej trudno wymienić złotówki i dlatego trzeba mieć dolary, można wymienić np na bazarze. Płacenie kartą na stacjach benzynowych - nie polecam a właściwie nie do przyjęcia. Chyba że chcesz dawać kartę i dyktować pin (Wadziłam Ukrainiec tak robił). W awaryjnej sytuacji zapłacił kolega złotówkami na stacji - ludzie tam wykazują dobrą wolę.
Na szosie lepiej jest wtopić się w miejscowych, czyli nie jeździć na światłach i w odblaskowych ciuchach. Choć na japońskim moto to i tak widać że turysta.
Nie wiem jak chcesz nocować. Jeśli na dziko w lesie to dobrze jest zachować partyzanckie zasady czyli robić tak żeby nikt nie widział gdzie się rozbijasz. Nie chodzi nawet że przyjdą zbójcy, ale pozytywni lokalesi ciekawi ludzi i nie dadzą spokoju. Byłem na totalnych zadupiach (nie wiem jak przy cywilizacji) ale tam ludzie są bardzo ciekawi przybyszów i bardzo pozytywnie nastawieni. Tego nie doświadczyłem w innych rejonach.

Pozdro i udanej wyprawy

Mirek_Slupsk
19 maj 2010, 21:40
Dzięki za kolejne porady :) , co do "lokalesów" damy radę ( też lubimy wypić :) ) na Litwie już mieliśmy okazję się pobratać z tubylcami.
Proszę o kolejne porady ....
ps. na forum kolegów z http://www.transalpclub.pl/ jest troszkę opisane ale jak to się mówi czym więcej tym lepiej

pawel_kielce
24 maj 2010, 10:40
Miałem okazję 3 razy wybrać się na moto na Ukrainę. Na Krymie nie byłem (choć jest to jedna z opcji w tym roku - może połączymy siły), ale troszkę w kraj się zapuszczałem. W ubiegłym sezonie Kijów i Czarnobyl-Zone. Moje spostrzeżenia:
- co do milicji, mandat zapłaciłem tylko raz, i szczerze to należało mi się (a właściwie nam - jechaliśmy 3 moto). Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na 50, koło 90 km/h. Sprzęt którym nas namierzyli (przenośne wideoradary) naprawdę zrobił na nas wrażenie. Poza tym kilka kontroli, życzliwa rozmowa. Choć wiadomo....różnie można trafić.
- ani razu nie doświadczyłem sytuacji stresowej wynikającej z wrogiego nastawienia miejscowej ludności. I to zarówno na głębokiej wsi, jak i np w Kijowie. A wręcz przeciwnie. To naprawdę są bardzo fajni ludzie, oczywiście jeśli jest się "normalnym". Nie rzuca się zanadto w oczy i nie stara się "udowadniać" czegokolwiek. Pomoc z każdej strony. Ja w niedziele pod Kijowem zerwałem łańcuch. Pomogli miejscowi. Do domu wróciłem na łańcuchu który jeden z lokalesów zdjął ze swojego motocykla (MAIKO). I bardzo się wk....wił jak chciałem mu za to zapłacić!
- jeśli chodzi o granicę...kolejka to chamownia. Wpychają się wszyscy przed wszystkich. Z moto nigdy nie miałem problemów. Po prostu kiedy tylko nadarzała się okazja, przejeżdżałem koło aut i spokojnie dojeżdżałem do okienek. Nikt z celników nie robił zamieszania. Z tym że po pierwszym wyjeździe, miałem już przygotowany formularz wjazdowy (KONIECZNIE TRZYMAĆ-DLA NICH ŚWIĘTA RZECZ), wiec nie wypełniałem tego na miejscu. Jeśli chcesz...mam gdzieś skan takiej karteczki w naturalnych rozmiarach. Z czasem różnie od 0,5 do 2 godzin.
- im dalej na wschód, tym lepiej, normalniej. Przygraniczne miejscowości "przyzwyczajone są do Polaków-turystów". Mało w tym naturalności, raczej zwykły brutalny rynek (jak choćby Lwów).
- jak najwięcej staraj się mówić po ukraińsku/rosyjsku. Sam doświadczyłem zdarzenia kiedy w Żytomierzu w knajpce kolega z dziewczyną zapłacił więcej zamawiając jedzonko płynną angielszczyzną niż my którzy składaliśmy przypomniane rosyjskie słowa budząc...sympatię wszystkich wokół.
- drogi, to osobny rozdział. Na Ukrainie zwykło się mówić że dziura w jezdni jest dopiero wtedy gdy mieści się w nią samochód !. Są odcinki naprawdę niezłych dróg (Korosteń-Kijów), ale są też i takie gdzie znienacka kończy się asfalt i przez 60 km jest szuter na krajówce!!! Ale podróżując Tenerką nie powinno Ci to zupełnie przeszkadzać. Z dziurami musisz się zaprzyjaźnić. Odradzam jazdę po zmierzchu. Ja zrobiłem to raz-i to był ostatni.
- stacje paliw, w większości będziesz płacił przed zatankowaniem!!! Bywają problemy jak za dużo zadeklarujesz paliwa. Choć w większych ośrodkach jest już "normalnie". Niemniej jednak stacje rzadziej niż u nas i (co częste) do 18-20 i ...zamykają. Benzyna, bardzo dobra. Nie zdarzyło mi się ani razu trafić na jakieś trefne paliwo, czego nie można powiedzieć choćby o naszym pięknym przemyśle naftowym.
- jedzenie, tanie i dobre. Nawet w knajpkach (poza wielkimi miastami i deptakami kurortów typu Odessa)
W ogóle drogi zwykle prowadzą obok miast, w związku z czym czasem jedzie się kilkadziesiąt km nie widząc zabudowań. Z noclegiem na dziko w takich sytuacjach nie ma problemów. Trzeba tylko odjechać troszkę od głównej drogi. Należy się tylko zastanowić czy jest sens. Ze znalezieniem jakiejś miejscówki nie ma problemów w każdej większej wsi. Oczywiście przy normalnej rozmowie z ludźmi (rosyjski/polski !!!). Jeśli już chcemy wjechać do miasta to raczej należy się nastawić na kompletny brak drogowskazów. Wyjazd czasem bywa dłuuuuuugiiiiii.
- pieniądze. Wymieniasz poza granicami kraju. Dolary bądź euro. Z tym że dolary te "nowsze" Chyba po 92r. czy 95r. Nie pamiętam dokładnie, ale tam była mała zmiana banknotów. Niektóre kantory mogą odmówić zmiany starszych. Na Ukrainie swego czasu było bardzo dużo fałszywek. I bez problemu z bankomatu (jeśli jest). Przelicznik ok, często korzystniejszy niż przy zmianie w kantorze.
- kierowcy. Jak wszędzie. Natężenie ruchu znacznie mniejsze poza miastami niż u nas. Jeździ się trochę tak jak na początku lat 90 !!! Należy uważać na osobliwy styl jazdy, szczególnie młodych mistrzów kierownicy. Nie liczą się z niczym i nikim. Czarne szyby - taki lokalny folklor. Nie należy się obawiać. Kto nie ma zaciemnionych szyb...ten chyba jakiś nieudacznik jest na Ukrainie. Taki koloryt. Czasem nie włączają świateł po zmroku, czasem cały czas jeżdżą na długich. To (obok dziur) drugi powód dlaczego po ciemku odradzam jazdę. Ja w dzień jeździłem na zapalonych światłach, kiedy byłem autem - także
I poprzednicy mają rację troszkę cierpliwości. Czas ma nieco inne znaczenia. Ale można się przyzwyczaić. Aaaa, no i kobiety naprawdę ładne (jeśli jedziesz z kobietą - może być zazdrosna)
To chyba tyle co mi się na szybko przypomina.
Na pewno warto !!!
A swoją drogą, jakieś szczegóły Twojego wyjazdu, jak pisałem wyżej - może byśmy zjednoczyli siły, jeśli oczywiście jest taka możliwość.

Mirek_Slupsk
28 lipiec 2010, 21:48
pawel_kielce kiedy dokładnie startujesz na Krym bo ja jadę 6 sierpnia i planowany pobyt przez 10 - 12 dni

pawel_kielce
30 lipiec 2010, 07:33
pawel_kielce kiedy dokładnie startujesz na Krym bo ja jadę 6 sierpnia i planowany pobyt przez 10 - 12 dni

19 muszę być jeszcze w pracy. 20 najprawdopodobniej wyjeżdżam (przez Mukaczewo, Czerniowce), koło soboty 24 chce dojechać do Krymu. Na półwyspie ok 4 dni . Powrót planuję już bez objazdu czyli Mikołajów, Pierwomajsk, Chmielnicki. Jak znam życie 2 dni. Do 31 muszę być w domku