Pokaż wyniki od 1 do 6 z 6

Temat: Napinacz rozrządu - odczyniamy czary

  1. #1
    Junior Member Avatar orrr
    Dołączył
    wrz 2017
    Postów
    29
    Motocykl
    YAMAHA XT1200Z
    Skąd
    Darłowo

    Domyślnie Napinacz rozrządu - odczyniamy czary

    Chyba każdy kto przymierzał sie do zakupu XT1200Z zetknął sie z negatywnymi głosami dotyczącymi napinacza rozrządu. I jest to prawda, część o numerze OEM 23p.... jest elementem wadliwym. Yamaha wypuściła wersję poprawioną zaczynającą się na 2bs (reszta dla tego elementu nie jest istotna).
    Materiał porównawczy:


    Widoczne róznice to kształt tłoczyska i inne wykończenie (stożek i średnica otworu) elementu śrubowego.

    Prawidłowo działajacy napinacz nie powinien dawać objawów w postaci grzechotania łańcucha rorządu nawet po dłuższym postoju.
    Co się dzieje ? Cóz jako element hydrauliczny i skupiając się tylko na tym elemencie to nieszczelności. Na początku w zakresie utrzymania oleju wewnątrz tłoczyska po zatrzymaniu silnika, a w późniejszym czasie olej praktycznie idzie cały czas na przelew i jedyne co napina wówczas łańcuch to sprężyna.
    Jak to ma działać ? (zdjęcia ze starszej konstrukcji bo nowa jest już w mootocyklu).
    Wersja z pudełka będzie skompresowana (i lepiej by tak zostało do czasu zamontowania w bloku silnika)


    By zachować ten stan pod żadnym pozorem nie wywierać nacisku na tłoczysko. Jak usłyszycie "pstryk" sprężynki, to puściła sprężyna nr 2 (ustala stan naprężony i tylko temu służy) i właściwie walkę o powrót można sobie darować.... uzyskamy stan rozprężony:


    Sprężynka o której wspomniałem (stresująca jak mina ppiechotna) blokuje w stanie napiętym tłoczysko na oznaczonym rowku dzieki kształtowi rowka w korpusie (to współpracuje ze sobą i nawet nie będę się starał wyjaśnić jak - jeśli z napinaczem w ręku jesteśmy w takiej sytuacji to nim zaczniemy z nim walczyć proponuję go rozłozyć).


    Gdy uzyskamy taki stan proponuję złożyć ten element z pominięciem "śruby+sprężynki+trzpienia" (z lewej strony) zostawiając tylko sprężynki blokujące i tłoczysko i potrenować blokowanie w pozycji naprężonej.
    Zwolnienie tej diabelskiej sprężynki sprawia że tłoczysko zostaje uwolnione i wypchnięte przez wewnętrzną sprężynę (dużą).
    W środku tłoczyska znajduje się "śruba" wypychana z tłoczyska przez własną spężynę. Zluzowana wykręca się samoczynnie (jej skok na to pozwala) jednakże w drugą stronę to już nie działa... naciskanie nie spowoduje jej wkręcenia i tak ma być. To jest mechaniczne zabezpieczenie przed cofnieciem tłoczyska w normalnej pracy.
    Jak już opanujemy blokowanie sprężynki rozbieramy, wyjmujemy zapinki i składamy całośc bez nich by trenować kompresowanie. Rozpoczynamy od wybrania luzu, gdy tylko poczujemy opór przy nacisku zaczynamy to po prostu wkręcać. trzeba po prostu doświadczalnie wyczuć jaki nacisk pozwala na efektywne wkręcanie tłoczyska. Zbyt duży powoduje obracanie śruby w środku wraz z tłoczyskiem - to frustrująca część zabawy. NAJTRUDNIEJ JEST POD KONIEC - nie ma jak łapać. Ja użyłem nasadki 11 z naklejonym gumowym krążkiem. Jak opanujemy już to ... to nie pozostaje nic innego jak złożyć w całość i wykorzystać obie umiejętności.

    Co może być z tym elementem NIE TAK...
    W korpusie są dwa newralgiczne elementy:


    Olej tłoczony jak na zdjęciu dostaje się do środka przez zawór jednokierunkowy, przez otwór w elemencie śrubowym wypełnia przestrzeń pod tłokiem. Wzrastające ciśnienie napina przez niego łańcuch, przy okazji następuje zluzowanie śruby która wykręcając się samoczynnie ustala spoczynkową pozycję tłoka. On się nie cofnie w przypadku zaniku ciśnienienia (no prawie , bo to olej kasuje definitywnie luz). Następnie przez otwór w dolnej części obudowy olej idzie na przelew. By uzyskać włąściwe ciśnienie i utrzymać olej wewnątrz na tym kanale znajduje sie kolejny zawór kierunkowy i jest on ciśnieniowy (tłoczek, kulka, sprężynka). Zaworek jest pod inbusową zaślepką na obudowie i wygląda tak:


    To jest element który zawiódł w moim przypadku.
    Tak więc jeśli pojawia się problem w okolicach napinacza to do weryfikacji jest jego szczelność i przawidłowość działania tych dwóch elementów (zawór jednokierunkowy na wlocie i ciśnienieniowy na wylocie).

    O samej wymianie tego elementu napiszę jeśli będzie zainteresowanie tematem gdyż użytkowników "mastodonta" nie widziałem zbyt wielu....

    pierwsze zdjecie (porównawcze) obrobione ale żródło z netu: http://www.yamahasupertenere.com/ind...?topic=11572.0 , pozostałe moje

  2. #2
    Junior Member Avatar arturosp
    Dołączył
    wrz 2018
    Postów
    2
    Motocykl
    xt1200z
    Skąd
    Biłgoraj

    Domyślnie

    witaj,
    wymieniałeś gdzieś na zamienniki czy serwis? dzwoniłem dzisiaj do serwisu już napinacze są trzeci raz modyfikowane i kosztuje tylko 960 złociszy, masakra normalnie
    Ostatnio edytowane przez arturosp ; 18 września 2018 o 15:48

  3. #3
    Junior Member Avatar orrr
    Dołączył
    wrz 2017
    Postów
    29
    Motocykl
    YAMAHA XT1200Z
    Skąd
    Darłowo

    Domyślnie

    Cytat Napisał arturosp Zobacz post
    witaj,
    wymieniałeś gdzieś na zamienniki czy serwis? dzwoniłem dzisiaj do serwisu już napinacze są trzeci raz modyfikowane i kosztuje tylko 960 złociszy, masakra normalnie
    Zakup załatwiłem przez centralę Yamahy. Sam napinacz ma przedluzony okres gwarancyjny (dotyczy tylko wersji 23p.... czyli pierwszej) jak dobrze pamietam 5 lat. Prawa wygasły mi jakieś 2 miesiace po terminie Yamaha zaproponowała 50% upustu. Kupiłem i wymieniłem sam.

    Co do zamienników... o hydraulicznym nigdy nie słyszałem, nie czytałem.. natomiast co niektórzy decydują się na wymianę na mechaniczny (śruba i sam napinasz co jakiś czas, rozwiazanie stosunkowo popularne w USA).

    Co do trzeciej wersji... poprawiony to 2BS122100100 i w katalogu części zamiennych tylko taki figuruje od czasu wprowadzenia zmiany do rocznika 2017. Ja po wymianie nie narzekam.

  4. #4
    Member
    Dołączył
    mar 2012
    Postów
    108
    Skąd
    KW

    Domyślnie

    W XTZ750 była to dla mnie przyjemność, tak w XT1200Z miałem wrażenie że robię to za karę.
    Okropne dojście, kupa gratów do rozkręcenia i ciasnota..kara..kara.
    W obu motocyklach regulowałem zawory z tym, że w XTZ wymieniłem od razu ślizgi i łańcuch.
    W XT1200Z trzeba uważać na ustawienia wałków ponieważ wchodzą z napięciem łańcucha inaczej ucieknie ustawienie na znakach.

  5. #5
    Junior Member
    Dołączył
    maj 2019
    Postów
    6
    Motocykl
    XTZ 1200
    Skąd
    Ostrów Maz.

    Domyślnie

    Kolego Orrr, mam Xtz1200 z 2012r. Mam, ale nie za każdym razem też ten metaliczny dżwięk /około 2 sekundy\ przy uruchamianiu zimnego silnika. Podpowiedział byś mi jak zlokalizować napinacz, tak aby odczytać, czy był wymieniany na ten nowy model... A i jeszcze jedno, kolega mechanik, podpowiedział mi aby wymienić olej z filtrem na oryginalny Yamahy że może pomóc. Co ty o tym myślisz ???

  6. #6
    Junior Member
    Dołączył
    sty 2019
    Postów
    1
    Skąd
    Warszawa

    Domyślnie

    Padł i u mnie. 77 tys, ok 1-2 sek. hałasu przy uruchomieniu. Nie czekałem aż będzie gorzej, wymieniłem a stary został do zabawy.

    Jak już się rozpręży to można go całkiem rozebrać np. w celach dydaktycznych ale to zostało dokładnie omówione wcześniej. Ja się skupię na ściśnięciu.

    Wg. serwisówki można to zrobić w ręku. Moim zdaniem nie można ponieważ dwie sprężyny są naprawdę silne i w końcowej fazie, gdy już tłoczysko jest prawie całkiem schowane w korpusie, nie ma go jak wpychać jednocześnie nim obracając (lub korpusem). Tłoczysko musi schować się w korpusie niemal w całości.

    Skorzystałem z wiertarki kolumnowej. Korpus umieszczamy w ścisku a samo tłoczysko wpychamy futrem. Wiertarka rzecz jasna wyłączona �� służyła mi za obrotowe imadło. Dociskając głowicę wiertarki jednocześnie obracamy palcami tłoczyskiem, które chowa się w korpusie. Pod koniec nie ma już jak obracać tłoczyskiem. Wtedy trzeba zwiększyć nacisk na futerko i jednocześnie ręką pokręcać głowicą, która dzięki tarciu umożliwi obracanie tłoczyska w tej ostatniej fazie do punktu, w którym spinka wpada w rowek. W ostatnim kroku trzeba się tylko upewnić, że spinka jest na swoim miejscu i można zluzować nacisk. Napinacz gotowy do zamontowania. 5 minut roboty. Powodzenia.

    Gdyby opis był niejasny to mogę to obfotografować.

    Tomek

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •