Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12

Temat: Słowenia

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie Słowenia

    Witam,
    Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie aby wybrać się do Słowenii . Wszystko zaczęło się pewnego wieczora, kiedy siedząc przy kompie i jezdżać palcem po mapie natrafiłem na dziwna pętelkę w północno-zachodniej części tego kraju. To właśnie ta droga stała się inspiracją do całej podróży. Później doczytałem, iż owa pętelka ma nawet swoją nazwę – Mangartsko Sedlo.
    mapa 1.jpg

    Rzuciłem temat wśród znajomych z którymi robiliśmy wcześniejszej rożne wakacyjne wypady. Ale wszyscy akurat jesteśmy w takim wieku, że ciężko znaleźć czas i możliwość aby wyrwać się z domu na tydzień lub dwa ( małe dzieci, budowanie domów, własne raczkujące biznesy itp.)

    Z kandydatów na kompana pozostał tylko jeden – Nunek . Kumpel z którym znamy się od czasów Mixolu, i wina Kavalier w kartonie. Moja żona Karolina zastanawia się czy jechać z nami czy puścić mnie samego z Nunkiem.
    Jako że 7 dni to troche mało aby tam dojechać motocyklem, pokręcic się po okolicy i wrócic postanowiliśmy to zrobic w trochę oszukany sposób, a mianowicie zapakować motocykle na przyczepke i zaciągnąć je do Słowenii. Tam rozbić się w jednym miejscu i robic jednodniowe wypady po okolicy, w sumie to mały kraj.

    Na wiosnę zaczołem więc dopinać szczegóły, organizować noclegi i szukać ciekawych miejsc do odwiedzenia, zaklepałem urlop. Zarezerwowałem przyczepke na motocykle w wypozyczalni i zakupiłem hak do naszego samochodu. Termin zaplanowalismy na 22-29 lipiec.

    Ale oczywiście nie może być tak kolorowo. Na początku lipca kiedy byliśmy całą rodziną na wakacjach i wszystkie szczegóły były już jak nigdy dopięte. Nunek dzwoni i niepewnym głosem oznajmia że przewrócił się na TTr-ce w lesie i złamał lewą ręke !!!! Ale idzie twarde w zaparte że to nic, on i tak pojedzie . Pochodzi w gipsie te dwa tygodnie potem sobie sam zdejmie i jakoś to będzie.
    Nunek przez dwa tygodnie nie jadł nic więcej jak tylko kurze rapki i galaretkę, nawet zrezygnował z alkoholu aby nie zabużać procesu rekonwalescencji . To podobno według miejscowych znachorów miał być sposób na szybsze zrośnięcie się kości. Jak się pewnie domyślacie ta cudowna dieta nie przyniosła oczekiwanych efektów, koło 15 lipca Nunek dalej miał gips, a o wcisniciu sprzęgła nie było nawet mowy.
    No to dupa. Niejedziemy. Odwołujemy noclegi – duch wyprawy upada. Przede mną rysuje się wizja spędzenia urlopu w tradycyjny Polski sposób: słońce, woda, piasek czyli szeroko pojęte prace budowlane w koło nowobudowanego domu.
    Noclegi udało się odwołąć i odzyskać kasę pomimo że oferta na bookingu. com była bezzwrotna.

    Zaczołem kombinowac że może chociaz na pare dni w Bieszczady, nawówię żonę żeby pojechała na swoim moto które w tym sezonie zaczeło już obrastać kurzem.
    Byłem już nawet zdecydowany, ale żona za bardzo nie pałała optymizmem.

    Jest niespełna tydzień przed planowanym terminem wyjazdu. W robocie siedzę i cały czas jeżdżę palcem po mapie kombinując, a może jednak by pojechał?
    Tego samego dnia siadam do kompa, robię nowe rezerwacje tym razem w kilku miejscach w Słowenii. A po powrocie do domu przedstawiam plan małżonce.
    Karolina widząc że że wszytsko jest w miare ogarniete i że nie będziemy musieli po nocy pukać od drzwi do drzwi i pytać o nocleg lub po całym dniu gonienia po autostradzie spac w namiocie podejmuje rękawice. Decyzja zapada - jedziemy normalnie, na motocyklu.

  2. #2
    Nie wylewa za kołnierz Avatar marcinjunak
    Dołączył
    sty 2010
    Postów
    5,282
    Motocykl
    KTM 950 ADV, I dream about... little more orange power :)
    Skąd
    Dęblin-Wawa
    GG
    GG: 2320727

    Domyślnie

    To tsk jak ja obecnie. Pani nie chce jechac wiec zdecydowałem sie na PL. Dawaj dalej.
    Był Junak M10, WSK125, potem xt600z i xtz750 aż w końcu przyszło nawrócenie, lc4 620 sc, exc 520, a teraz Hidden Content
    No i oczywiście WSK 125 73' jest nadal, fajnie powspominać szczeniackie czasy Hidden Content
    Hidden Content

  3. #3
    Senior Member Avatar Pablo1972
    Dołączył
    wrz 2013
    Postów
    429
    Motocykl
    XTZ 750, FZS 6N
    Skąd
    Łódź
    GG
    GG: 223669

    Domyślnie

    Polecam, super jaskinie, przepiękne miasta w tym uznany za najpiękniejszy Piran. Jezioro Bled obowiązkowo i zamki do wyboru.
    Plaże słabe, tylko 46 km linii brzegowej.

  4. #4
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie

    To może na początek trochę o osiołku. Nasza gadzina to XTZ 750 ze mną już z 10 lat. Przebieg w dniu wyjazdu 95537 km, więc już leciwa. Przed wyjazdem tenera dostała nowy-stary zestaw napedowy od TDM-ki. Kupiłem kiedyś na internetach na grosze. Przełożenie 17/42 więc mocno wydłużone. Efekt jest taki że teraz na 4 biegu mam przełożenie takie same jak na 5 w standardzie. A obecnie 5 służy jako nadbieg. W rezultacie przy 120km/h jest 4000 obr. Motocykl wyczuwalnie słabszy pod wzniesienia ale na autostrady jak dla mnie rozwiazanie super. Poza tym szwajcarski kit z Kedo w gażnikach. Ponadto załozyłem klips na manetke który pozwala nie sciskać kurczowo rolgazu a wystarczy jedynie oprzeć nadgarstek i gaz sam się odkręca. I gadżet niezastapiony na tym wyjżdzie czyli dętka od taczek widoczna na centralnym kuferku.
    IMG_20180723_132215.jpg


    Podpatrzyłem kiedyś tan patent u jednego wikinga którego spotkałem w Rumunii. Gosciu jechał Norwegii na VS1400 z kobitą więc kawał drogi. I powiedzieli że jak się siedzi na dętce to dupa tak nie boli. Postanowilismy więc to przetestować

    Wiec ruszamy,
    Dzień wcześniej córka wywieziona do dziadków więc można się na spokojnie dopakować. Plan był aby wyjechać koło 7-8 rano w niedziele, standardowo mamy obsuwę i wyjezdzamy koło 9. Na początek nudna jak flaki z olejem trasa z Kielc na śląsk tam wskakujemy na autostrade i już tniemy w strone Ostravy. Austotrada po polskiej stronie jest bajka, szeroko, mały ruch kilometry szybko ociekają. Na ostatniej stacji po polskiej stronie kupujemy winiete na Autrie –na 10 dni płacę jakieś 50 zł. I Jemy obiad. Siadamy na moto i kita. Trasę rozłożyliśmy na dwa dni. Wiemy już z doświadczenia że maksymalnie co można zrobić na naszej tenerce to 500 – 600 km dziennie żeby jazda była jeszcze przyjemnością a nie katorgą. Po drodze zaczyna się chmurzyć, ale założenie kondonów odkładamy na ostateczny moment. Dopiero ostatnie 50 km jedziemy w przeciw-deszczówkach.

    IMG_20180722_142135.jpg
    Koło 17 dojeżdżamy do celu. Nocleg nagrany w miejscowości Mikulov w Czechach tuż pod austriacką granicą. Fajne miastko stare budownictwo, rynek i zamek. Wszędzie widoczne tradycje winiarskie tego regionu. Nasza kwatera nosi nazwę „ Pod Vinici” i rzeczywiscie za domem winnica. Właścicielka oferuje wino na sprzedaż. Za litrowy dzbanek płacimy 4 Euraki. Motocykl zamknięty w podwórku. Pijemy wino i o krótkim odpoczynku idziemy w miasto, jest koło 19. Wino nas trochę poklepało - jest wesoło. Restauranty już powoli zamykają, jemy coś na szybko i, obchodzimy starówkę wracamy na kwaterę. Wrzucam kilka zdjęć z miasteczka. Naprawdę fajne miejsce na Nocleg po drodze.
    20180722_194150.jpg
    IMG_20180722_192025.jpg
    20180722_194619.jpg
    20180722_194623.jpg
    20180722_194130.jpg
    20180723_094121.jpg

  5. #5
    Senior Member
    Dołączył
    lip 2013
    Postów
    377
    Motocykl
    XTZ 660 '92, LC4 640 '03
    Skąd
    Kraków

    Domyślnie

    Czyta się
    Pomarańczowa gorączka rośnie... XTZ 660 i LC4 640

  6. #6
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie

    Poniedizałek rano, jemy sniadanko w pensjunie, znosimy graty, pakujemy się i kita. Już jakis czas temu się nauczyłem że z rana trzeba pożadnie zjeśc. Wcześniej kilka razy wyjeżdzalismy na głodnego z założeniem że po drodze się coś zje. Ale wtedy zawsze a to nie ma gdzie stanąć, a to nie ma akurat tego co by się chciał zjeść, ktoś stanie a ktoś drugi pojedzie dalej itp. Nagle robi się koło południa, żar leje się z nieba i przeważnie w takich przypadkach przytrafia się jakiś nieszczęście albo awaria i nie masz siły i nerwów żeby sobie z tym poradzić. Z rana śniadanie musi być!!!!! I najlepiej w pensjunie, kosztuje zwykle 4-5 Euro. Jak pujdziesz do sklepu to i tak wydasz tyle samo.
    Ruszamy więc na Wiedeń, po kilku kilosach stajemy na stacji na tankowanie i ubieramy przeciwdeszczówki. Paliwo w Austri 1,65 Euro więc tanio nie jest. Spotykamy czechów na super hiper adwenczurowych sprzetach: Tigery, nowiutkie GS-y. Też jadą do Słowenii. Z przymróżeniem oka patrzą na naszą leciwą tenerke i dętkę od taczek – oni mają jakięś żelowe nakładki na siedzeniach .
    Zaraz po ruszeniu zaczyna padać, deszcz dostaję się gdzieś do telefonu i ładowanie przestaje działać po chwili nawigacja pada bo nie ma prądu a my akurat wjeżdżamy w Wiedeń. Ale jest dobrze jest obwodnica, dobrze oznakowana. Trzeba się tylko trzymać cały czas lewego pasa nigdzie nie zjeżdżać i cały czas prosto. Przejeżdżamy bez problemu. Zaczyna się ruch, 4 pasy w jedną stronę, tłoczno i nieprzyjemnie. Ostro pada, mokro, mało co widać. Po kilkudziesięciu kilosach robi się lepiej, zaczynają się ładne góry i ruch mniejszy. Stajemy co jakieś 80 km. Jeden z postojów przydrożnym zajeździe „ Oldtimer”, fajny klimat w środku, piwo nalewa się z silnika motocyklowego, nad barem wisi R-35. Jest self serwis, ceny przystępne za miseczkę gulaszowej z bułka 5 euro.

    IMG_20180723_151957_BURST001_COVER.jpg

    Po wyjściu z zajazdu wychodzi słońce, pogoda się poprawia wsiadamy i dalej kita.
    A nastepnym postoju doganiamy czechów, są tak trochę zdziwieni że dotrzymujemy im kroku .
    Potem skręcamy w drogę A 11, po 20-30 km są jakieś bramki, okazuję się przejazd tunelem i trzeba płacic – 7,2 Euro. Płacimy i wjeżdzamy, przed tunelem znak że przekop ma grubość ponad prawie 8 km. Jakiś czas temu przełaczyłem na rezerwę i w głowie zapala się lamkpa czy czasem gdzieś po środku nie zabraknie mi wachy .

    Tunel.jpg

    W środku robi się strasznie goraco, grubo ponad 30 stopni. Ale jest dobrze starcza benzyny. Wyjezdzamy i już jesteśmy w Słowenii. Jest pięknie, wszędzie góry, ładnie zielono. Zaraz po wyjeżdzie jest stacja, stajemy tankujemy. Paliwo po 1,30 Euro. Kupujemy winietę - 7,2 euro. Ze zdziwieniem patrze że weszło 20 litrów a przejechałem równe 400 km. Wychodzi 5l/100 km. Może i jakość paliwa lepsza ale wpływ ma też pewnie to, że podczas deszczu jechalismy asekuracyjnie 100-110 km/h. Mitasy E 09 swoją wątpliwą przyczepnością na mokrym nie zachęcały do brawury . Nie mam zdjęć wrzucam kilka fotek z googla.

    stacja.jpg

    droga słownia 2.jpg

    droga słowenia.jpg

    Podczas jednego z postojów w Austrii wysuszyliśmy telofon i kabel pod suszarką do rąk w łazience. Mamy nawigację, wklepujemy adres pierwszego noclegu, mamy jakies 40 km. Droga super, piekne widoki i super asfalt, zadnych dziur i łatek.
    Jedziemy kluczymy, skręcamy w coraz to węższe asfaltowe uliczki, w końcu zaczyna się szuter, ostro pod górę. Ostatnie 5 km pokonujemy na 1 biegu, stromo. Motocykl mocno zaladowany, przednie koło często traci przyczepność, siadamy prawie na baku jest lepiej. Powoli do góry, żeby tylko nie stanąć bo ruszyć będzie ciężko zwłaszcza że za nami ok 500 km i cały dzień jazdy, zmęczenie daję się we znaki.
    W końcu docieramy. Okazuje że pensjun to zwykle schronisko górskie o nazwie „ Valvazorjev dom”, położone na wysokości 1181 m.n.p.m. To pewnie dlatego była to jedyna wolna miejscówka w okolicy Bled w przystępnej cenie .

    20180723_195236.jpg

    20180723_195323.jpg

    Pakujemy się do recepcji, mili gospodarze, zamawiamy piwko i coś do jedzienia. W Słowenii mamy dwa browary Lasko i Union. Mnie osobiście do gustu przypadło Lasko. Zimne smakuje wybornie.
    Musze tu spomnieć o lokalnym przysmaku podawanym na słodko „struheljce” cos tak jakby roladki z naleśnika z białym serem podawane z bułka tartą smażoną na maśle. Niebo w gębie.
    Pokój z piętrowymi łózkami, łazienki na korytarzu, ale generalnie OK.

    20180723_191258.jpg

  7. #7
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie

    Poniżej droga do schroniska, wg gogla średnia prędkość na tym odcinku to 20 km/h .

    droga do schroniska.jpg

    5 minut z buta od schroniska jest fajna polanka z której roztacza się niesamowity widok na całą okolice. Jest super. W oddali widać jezioro Bled i zamek. Nie pozostaje nic innego jak otworzyć piwerko i rozkoszować się widokami.

    20180724_075227.jpg

    20180724_191545.jpg

    Następnego dnia dzień zwiedzania. Plan na dziś to wąwóz Vintagar, jezioro Bled i może zamek. Wypakowujemy wszystko z kufrów, pod ubrania motocyklowe zakładamy krótkie gacie. Kanka mówi że ona pierdo….. i ze mną na motocyklu tą droga nie zjeżdża. Ma dość emocji z dnia poprzedniego. Woli sobie wyjść godzinę wcześniej i zejść na piechotę . Ale w końcu wsiadamy i jedziemy razem, nie wiedząc czemu zapominam o zjeżdżaniu na biegu i jadę tylko na hamulcach, po około 1 km, tylni hamulec wysiada, pedał wpada do końca i nic nie hamuje. Potem już zjedżam na jedynce po ostygnięciu hamulec postanawia jednak ponowie zacząć działać. Pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło.
    Droga fajna, po dojechaniu pod parking Vintagar okazuje się iż turystów sporo, parkingowy coś tam macha ale go zlewam. Znajdujemy miejce między samochodami, rozbieramy się szybciutko bo patelnia niesamowita. Ubrania motocyklowe pakujemy do kufrów i już w sandałkach, szortach i komórką w ręce idziemy w strone kasy. To jest zdecydowanie lepsze niż w tym upale poruszać się w ciuchach motocyklowych, buciorach i z kaskiem w ręce.
    Okazuje się że parking dla motocykli był pod samymi kasami w cieniu, jednak trzeba było posłuchać parkingowego .
    Generalnie pod każdą atrakcją turystyczną w słoweni był parking dla motocykli za free, więc fajny ukłon w strone podrużujących na 2 kólkach.
    Bilet wstepu 5 Euro, widoki niesamowite.

    20180724_112106.jpg

    20180724_112019.jpg

    20180724_113633.jpg

    20180724_113752.jpg

    Z wąwozu jedziemy pod zamek Bled, bilety wstępu 11 Euro/osoba. Odpuszczamy i idziemy nad bajoro. Fajna woda, ciepła i czysta. Obowiązkowa kąpiel. Jest plaża z atrakcjami dla dzieciaków i gastronomia ( zapewne płatna), ale idziemy dalej i w krzakach wyczajamy fajne miejsce do kąpania.

    20180724_143408.jpg
    20180724_151356.jpg
    Attached Images

  8. #8
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie

    Kolejny dzień przeznaczony na gwoźdź programy czyli Mangartsko Sedlo. Pakujemy się już normalnie, cały majdan na motocykl i heja. Początkowo jedziemy drogą 201 do miejscowości Kranjska Gora. Widoki dają przedsmak tego co będziemy oglądać dziś. Droga super, łagone łuki i nienaganny asfalt. Czysta przyjemność z jazdy.

    IMG_20180725_103552.jpg

    Góra za moimi plecami to prawdopodobnie Triglav- najwyższy szczyt Słowenii widniejący na fladze tego kraju

    IMG_20180725_104608.jpg

    Krajnska Gora to sympatyczna miejscowość, mocno nastawiona na turystke , jest kamping z jeziorkiem. Fajne miejsce na nocleg jakby ktoś się wybierał w te rejony . Następnie skręcamy w lewo na droge 206, widoczne na mapie agrafki zapowiadają niezłe emocje.

    przełęcz Vrsic.jpg

    I zaczyna się, powoli wspinamy się do góry, widoki robią się coraz lepsze. Nawierzchnia dziwna, bo na prostych odcinkach asfalt a na serpentynach stara i wyślizgana kostka brukowa, dobrze ze jest sucho.

    Droga Vrsic.jpg

    IMG_20180725_112615.jpg
    Poniżej polecam link do filmu z You tube. Choć trochę oddaje on magię tego miejsca,





    Szacun dla kolarzy i rowerowych globtroterów, myślę że podjazd ma około 15 km, ja wachluje biegami 1-3, a oni mozolnie na najniższym przełożeniu pną się do góry.
    W końcu docieramy na przełęcz, Vrsic 1611 m.n.p.m.
    O góry tłoczno, sporo motocykli. Moto parkujemy koło ciekawego sprzętu.
    Po chwili przychodzi właściciel, zakręcony Holender. Zagadujemy na temat sprzetu, potiwrdzają się moję przypuszczenia że to Royal Enfield z silnikiem diesla, rocznik 1973. Zróznymi udziwnieniami włascicela. I kto powie że na starych motocyklach nie da się podróżować.
    IMG_20180725_115029_BURST005.jpg

    20180725_115302.jpg

    20180725_115418.jpg

    20180725_115431.jpg

    IMG_20180725_115029_BURST010.jpg

  9. #9
    Senior Member Avatar zz44
    Dołączył
    gru 2013
    Postów
    373
    Motocykl
    XTZ 750 1992r.
    Skąd
    Gdynia

    Domyślnie

    Piękna sprawa.
    Zeszłej zimy na mojej ścianie wisiała ogromna mapa Słowenii...
    Pisz i wrzucaj zdjęcia!

  10. #10
    Member Avatar Tomek2071
    Dołączył
    kwi 2017
    Postów
    243
    Motocykl
    Yamaha xtz 750 super tenere
    Skąd
    Dubielno

    Domyślnie

    Słoweńskie alpy super sprawa, byłem tam parę lat temu, właśnie z przełęczy Vrsic ruszałem na szczyt Prisojnik- wejście ferratą przez słynne okno
    Fajnie powspominać cholernie wam zazdroszczę fajna wyprawa powodzenia życzę

  11. #11
    Member Avatar lemur
    Dołączył
    lip 2012
    Postów
    230
    Motocykl
    XTZ 750
    Skąd
    CK Cesarstwo Kieleckie Kielce

    Domyślnie

    hahahahahahahah - "Nunek przez dwa tygodnie nie jadł nic więcej jak tylko kurze rapki i galaretkę, nawet zrezygnował z alkoholu aby nie zabużać procesu rekonwalescencji . "

    kur.... aaaa czytając to aż nie wierze że Nunek potrafił zrezygnować z alkoholu na rzecz rekonwalescencji- baaaa nawet śmiem sądzić że to przez brak alkoholu się nie zrosło - po prostu organizm dostał szoku, za dużo białka a za mało alko

  12. #12
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2012
    Postów
    49
    Motocykl
    XTZ 750 '90 3LD
    Skąd
    Kielce

    Domyślnie

    Zjeżdżając z przełęczy stajemy na obiad. Popijamy ichniejszą podróbka coca-coli .
    20180725_124102.jpg

    Po posiłku kierujemy się już prosto pod Mangart. Dojezdzamy do drogi 203 i skręcamy w prawo w kierunku przejścia granicznego z Włochami. Od tego momentu jedziemy praktycznie cały czas pod górkę.

    droga na mangart.JPG

    Smród spalonych klocków hamulcowych ciągnący się za busami jadącymi z naprzeciwka zapowiada że znowu będzie ciekawie . Dojeżdżamy do skrętu na Mangartske Sedlo.
    Teraz troche o tej drodze. Tak jak inne drogi wielbione przez motocyklistów (np. Transfogarska czy Gruzinska Droga Wojenna) ta również miała w przeszłosci znaczenie militarne.
    Według tego co wyczytałem droga powstała w 1938. Te tereny w owym czasie należały do Włoch, a droga miała służyć Włochom do celów obronnych przed armia Jugosłowiańską podczas drugiej wojny światowej. Droga ma długość niespełna 12 km podczas których przejzdzamy przez 5 tuneli i pokonujemy różnicę wzniesień 980m.


    IMG_20180725_142200.jpg

    Dobra ruszamy, po kilkuset metrach jest bramka, płacimy za wjazd 5 Euro. Rowerzyści za darmo, ale moim zdaniem to powinno im się jeszcze dopłacać, albo przynajmniej postawić piwko.
    Cały czas ostro pod górę, po wyjechaniu z lini lasu pokazują się szczyty, droga robi się naprawdę wąska. Wyminięcie dwóch samochodów wygląda tak że jeden szoruje lusterkiem po skałach a ten od strony przepasci jedzie tuz przy krawędzi drogi.
    Jeżdżę na motocyklach już 20 lat i w miarę ogarniam, ale tu naprawdę zaczynam wątpić w sprawność moich zwieraczy. Stajemy co chwilę na zdjęcia.


    20180725_144320.jpg

    20180725_144348.jpg

    20180725_144438.jpg

    20180725_145530.jpg

    20180725_145733.jpg

    20180725_153313.jpg

    20180725_153343.jpg

    Widoki są spektakularne, siedzimy i podziwiamy. Jesteśmy szczęśliwi że główny cel wycieczki udało się osiągnąć.

    poniżej film z tej drogi nakęcony przez rowerzystów..
    Polecam.


Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •