Hej przepraszam za dzisiejszą nieobecność ale najpierw zawiodła nawigacja a potem linka sprzęgła.
Ogłoszenie
Zwiń
No announcement yet.
Kieleckie spotkanie na moto
Zwiń
X
-
To były jaja z tym miejscem spotkania. Następnym razem wrzucę lepszy opis. I awaria, Mariusz - jechałeś zupełnie bez sprzęgła i tak zmieniałeś biegi czy coś połatałeś?
Ale żeby nie było wrzucę fotki z podkieleckiego niespotkania na moto
Trasa wyszła super, jeździłem już w tamtych rejonach ale udało mi się wybrać nowe drogi i to ciekawsze niż wcześniej.
Całość zamyka się w trójkącie Grabki Duże, Cisów, Pierzchnica i to z marginesem.
Niby niewielki obszar, asfaltem przeciąć go można w moment, ale po gruntowych drogach można tan jeździć i ciągle oglądać nowe klimatyczne miejsca: upuszczone zagrody, zarastające pola, linie okopów, ślady mostków i nasypów po wąskotorówce, niby nić zwyczajne części krajobrazu, ale te miejsca coś mówią do człowieka jeśli tylko jest cicho i odpowiedni nastawi się ucho. Co mówią, sam nie wiem ale to coś ważnego i wciągającego, jakaś opowieść w obcym, martwym języku.
Coraz bardziej wsiąkam w jazdy koło komina, przecież jest jeszcze tyle nie poznanych zadupi, chyba dalej to się już nie wybiorę, przynajmniej nie prędko
Z chęcią pojechał bym tam jeszcze, może następnym razem zbierze się ekipa. Offu jakiegoś nie było, przejazdy takie żeby można było swobodnie się rozglądać.
Ale i niezłe błocko i kopne piachy tam czekają dla chętnych na innych drogach, oj poznałem je wczesną wiosną.
Link do fotek:
Komentarz
-
Poendurzymy dziś po pracy???
Trochę późno piszę ale ja tak zwykle planuję .
Spotkanie na Czerwonej Górze o 5tej.
Powrót na ósmą.
Wczoraj byłem na godzinkę na piachach za miastem i znów złapałem klimat bo dawno nie jeździłem. Ale ci wstrętni krosowcy tam rozjeździli. Dawno tam już nie byłem.
Ja tam jeździłem kulturalnie, weteranem powolutku i szlakiem turystycznym a nie po bezdrożach.Ostatnio edytowany przez Tomur; 101.
Komentarz
-
Trochę późno rzuciłem temat więc pojechałem w pojedynke-a już prawie sam bym nie pojechał
Ładnie nad tą Nidą, to tak dla "promocji rejonu":
Czarna Nida pod Tokarnią
fot 063.jpg
Wzgórza Sobkowskie
fot 068.jpg
Nida pod Sobkowem
fot 072.jpg
I sporo kopnego głębokiego piachu do ćwiczeń
Komentarz
-
Chciałem coś napisać. Wrzucę to jednak tu a nie w odpowiedni (teoretycznie) dział.
Nie chciałem zamieszczać takiego jednak nieco ironicznego tekstu w dziale z poważnymi i ciekawymi relacjami.
No cóż nie umawiałem się z nikim z Kielc ale trudno zacząć telefony w sprawie przejażdżki koło 8mej wieczorem.
Zresztą osoby z Kielc wiedzą jaka to trasa. Trójkąt Kielce-Morawica-Tokarnia. To prawie jak trójkąt bermudzki, zresztą w sumie spędziłem tam sporo czasu, będąc tam nie raz.
Ale do rzeczy, to jest opis pt: Wakacyjna Podróż
Pewnego wieczoru, po dniu wypełnionym porażką , postanowiłem zażyć wakacyjnej podróży.
Wyjątkowo wykorzystałem tenere, która stała już długo nieużywana i prowokowała do poważnej refleksji -po kiego grzyba mi ten moto przecież na rusku tak samo pojadę za to fajniej-.
Zaplanowałem przelot szosą z Kielc do Morawicy. Do był dojazd asfaltem w interesujący teren.
Dzięki dużemu zbiornikowi paliwa i mocnemu silnikowi szybko zrobiłem dojazdówkę nie zatrzymując się na CPN.
Nawiasem mówiąc rusek trzesie się jak w febrze ale japończyk wibruje też solidnie i do tego generuje dziwne dżwięki z ła=ańcucha. Zdążyłem się od tego odzwyczaić. Ciekawe jak trzęsie się KTM.
Z Morawicy skierowałem się wzdłuż Czarnej Nidy, wspaniałymi wąskimi asfaltami a potem szutrem wzdłuż linii kolejowej do samej rzeki.
Kolej przekracza Cz. Nidę ciekawym mostem kratownicowym.
Zastanawiałem się czy będzie tam most kołowy.
Tego nie było.
Natomiast był ślad że rzekę przejeżdżają ciężarówki.
Zastanawiałem się czy zawrócić tą samą drogą i smakować myśl -ale ze mnie miękka faja- i to był rozsądny plan, jednak...
Żądny jakiegokolwiek "sukcesu" po krótkich wahaniach i odpędzeniu wizji płukanie zalanego silnika, sforsowałem bród. Nabierając wody jedynie w buty.
Czarna Nida zaliczona, jest jeszcze bród na Białej Nidzie którego nie próbowałem a ludzie pokonali go przy okazji II świętokrzyskiego spotkania u Kaśki.
Przejazd nocą, przez pola i pagórki, od Morawicy do Tokarni dostarcza wspaniałych wrażeń. I przejazdów wciąż nowymi, nie znanymi wcześniej drogami, poprzez wapienne wzgórza, zarastające jałowcami pola i nałe wioski.
Ciekawie jest łapać w światło reflektora sarny wychodzące o zmieszch na pola i pasące się na ornym.
Wyobraźcie sobie polną drogę przez wzgórze, która dochodząc do wsi prowadzi pomiędzy stawami.
W gładkiej tafli wody odbijają się resztki czerwonej zorzy z nad zachodniego krańca nieba.
Powrót asfaltem z Tokarni, to krótka trasa. Nie jest na niej przydatny duży zbiornik paliwa ani też owiewki (zresztę te leżą w garażu na półce).
Jednak wracałem jak z dalekiej podróży. W końcu w wycieczkach nie chodzi o to jak daleko odjedziemy. Ważne żeby odjechać nieco dalej niż sięga codzienność.
Szkoda tylko że nie porobiłem fotek. Choćby po to by móc sobie przypomnieć kiedyś ten wieczór. Ale cóż, fotki nocą nie wychodzą.
Komentarz
-
No i najważniejsze że Tobie się podobało i jesteś zadowolony z wyjazdu, czasem takie wyprawy cieszą bardziej niż jakieś tam długie wyjazdy i advenczerowanieBył Junak M10, WSK125, potem xt600z i xtz750 aż w końcu przyszło nawrócenie, lc4 620 sc, exc 520, a teraz
No i oczywiście WSK 125 73' jest nadal, fajnie powspominać szczeniackie czasy
sigpic
Komentarz
-
Późnym popołudniem pewnego sierpniowego dnia, w cztery motocykle wyjechaliśmy z Kielc.
Miałem plan odnalezienia pewnego miejsca w lesie w górnym biegu Wiernej Rzeki.
Oraz założenie żeby nie wjeżdżać w off.
Plan jednak nie został zrealizowany bo nim dotarliśmy do upatrzonego lasu, zniechęcony jazdą po asfalcie skręciłem w szuter>w las>w dróżki przez sosnowy bór porastający wydmy.
Na trasie odnaleźliśmy kilka ciekawych (przynajmniej dla koneserów) punktów a i sama trasa była przyjemna.
Zamieszczam tu link do fotek:
To był fajne spędzony czas, pozdrawiam Towarzyszy wycieczki, warto by jeszcze gdzieś wyskoczyć, choćby na tak krótki przejazd!
Komentarz
-
Jesienna już pogoda wskazuje, że już raczej tylko na terenowe drogi będzie się można przyjemnie wypuścić.
Choć muszę przyznać że piękna zadupia widziane z polnych i leśnych dróg to jest to.
Czasem jednak trzeba najpierw dolecieć gdzieś szosą, żeby nie kręcić się ciągle w tym samym terenie.
Ale po co ja piszę te wynurzenia:
Po pierwsze dawno tu nie pisałem wiec chcę sobie nabić postów
Po drugie jako pre zapowiedz jakiejś wycieczki w forumowym gronie, o ile pogoda pozwoli.
Wrzucę więc galerię z wyjazdu w mój ulubiony rejon.
Ostatnio w którąś sobotę byliśmy we troje w forumowym gronie na trasie-lekkim offem z Kielc aż za Wierną Rzekę
Pozwolę sobie tu wrzucić fotkę MotOrynki-swoich nie mam. Dobór sprzętów był niesamowity, tempo jazdy różne, zbyt powolne dla "japończyków" ja za to na swioch oponach mogłem szybciej jechać na asfalcie
Zdjęcie0799.jpg
Szkoda że nie da się połączyć jazdy w gronie endurowców i weteraniaży. Solówkę nawet starą można jeszcze pogonić, ale motocykle z koszami to już masakra.
Żeby pokazać moje ulubione trasy (o nabijaniu postów już wspominałem) a i wkleić galerię jednego z moich ulubionych regionów, której przerzucanie i opisywanie zajęło mi trochę czasu zresztą...
W kierunku Pilicy
To był ostatni weekend września, wyjątkowo ciepły i słoneczny dzień, ranek nie zapowiadał tak letniej jeszcze pogody.
Z Kielc w kierunku Pilicy to mój ulubiony kierunek na motocyklowe wycieczki. To rejon totalnie nie turystyczny, w czasie kiedy w sąsiednich krainach, czyli w Górach Świętokrzyskich i na Jurze trudno w ciekawszych miejscach zaparkować samochód, tam spotka się najwyżej rowerzystę.
Nie pamiętam żebym spotkał tam motocyklistów.
Bo też nie ma tam jurajskich skałek i zakrętów, ani świętokrzyskich lasów i górek. Ale jest tam coś czego poszukuję jeżdżąc na motorku, samochodem czy wybierając się na przemarsze w różne bliższe i dalsze rejony. To czego szukam zwykle rozmija się z miejscami z pierwszych stron przewodników.
Teren pokrywają sosnowe lasy, pola i nieużytki. Wapienne pagórki, piaszczyste wydmy i podmokłe łąki-niegdyś musiały być to wielkie bagna. Część z nich zachowała się, nie zmeliorowana do dziś.
Zachowało się tam sporo gruntowych dróg, nie pokrytych tłuczniem. Myślę że te piaszczyste dukty niewiele zmieniły swój bieg i charakter od czasów kiedy były jedynymi traktami łączącymi wsie.
W pobliżu nie ma żadnego większego miasta. Pomiędzy osadami które są na tyle duże że trudno zaliczyć je do wsi a tak małe że nie można liczyć je jako miasta, rozłożone są wsie gdzie raczej nie osiadają ludzie z zewnątrz, pracujący poza rolnictwem.
Niektóre z tych małomiasteczkowo wiejskich osad kilka wieków wstecz było znacznymi centrami. Świadczą o tym ruiny dworów, pałaców i murowane kościoły. W późniejszym czasie ośrodki te wypadły jednak poza główny prąd i do dziś pozostają w stagnacji.
"Niestety" ten rejon dość mocno poznałem, przez co nie ma już dla mnie tej magii jazdy czy marszu w nieznanym terenie.
Za to zrobiłem się ostatnio bardziej towarzyski i polubiłem jazdę w grupie. Zwłaszcza że mam wtedy mniejsze opory przed odkręceniem manety do oporu po piachu czy muldach. Jakby co będzie mi kto miał pomóc się pozbierać. Poza tym mam satysfakcję jeśli podoba się komuś to co można zobaczyć na trasie. Zresztą nie wszystko można zobaczyć. Więcej trzeba poczuć.
Ostatnia wycieczka z P to była właściwie popołudniowa przejażdżka. Mimo to zrobiłem 150km i dotarliśmy do założonego celu-nad brzeg Pilicy.
I tu rodzi się pytanie, dlaczego nikt z weteraniaży nie chce jeździć na moje wycieczki
Wiem, dla jednych za dużo po piachu albo albo za mało błota, dla innych za daleko. Ale przecież wystarczy popołudnie.
Nie jeżdżę tam dla taplania się w błocie, choć przeorać coś lubię, nie interesuje mnie też jaranie się że jadę tam akurat weteranem. To jest poprostu turystyka. Właściwie to pasowało by słowo agroturystyka
To będzie moje nowe znaczenie tego słowa.
Z myślą o następnych wycieczkach i dla zanęcenia potencjalnych uczestników zamieszczam fotki:
Komentarz
-
W sobotę planuję pojeździć po piaszczystych drogach w rejonach Rakowa.
O ile tylko nie będzie padać.
Kilometry dróg przez sośniaki i coś do zwiedzania. Dębno-ciekawa osada która założona była jako miasto, wieś z centralnym placem jak rynek.
I coś dla koneserów: ślady kolei wąskotorowej biegnącej przez lasy: nasypy, resztki mostów.
Teraz jest mokry piach więc fajnie się jeździ, można jeszcze wolniej niż po suchym
Czy ktoś jest chętny na jazdę?
Komentarz
Komentarz